Jesteś tutaj

„Słowo wśród nas”: Bądź pochwalona, pełna łaski

Autor: 
PROMIC

W Magazynie artykuły i świadectwa związane z przeżywaniem adwentu, a także rachunek sumienia.

Grudniowy numer „Słowa wśród nas” to numer adwentowy, prowadzący ku Bożemu Narodzeniu. Kolejne artykuły mówią o tajemnicy Wcielenia, przyjścia na świat Boga, który stał się człowiekiem z miłości do nas i dla naszego zbawienia, o Maryi, Matce Syna Bożego i Józefie, najlepszym Opiekunie. Jak w każdym numerze polecamy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, które są pomocne w codziennym rozważaniu słowa Bożego. W Magazynie artykuły i świadectwa związane z przeżywaniem tego niezwykłego czasu, a także rachunek sumienia. W ramach działu „Nasze lektury” znajduje się opis bardzo interesującej książki o św. Maksymilianie Kolbe pióra Andre Frossarda pt. „Pamiętajcie o miłości”. Ponadto krzyżówka i kalendarz czytań mszalnych na grudzień.

* * *

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

  • rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
  • artykuły pogłębiające wiarę
  • świadectwa czytelników
  • żywoty świętych
  • krzyżówki o tematyce biblijnej

* * *


[artykuł]

DLACZEGO PASTERZE?

„Anioł pasterzom mówił: Chrystus się wam narodził!”

Przed laty, będąc młodą zagubioną studentką, która odeszła od wiary, wsiadłam do windy w bibliotece uniwersyteckiej i pomyliłam piętra. Błąkając się po dziale literatury religijnej, natknęłam się na półkę z książkami św. Teresy z Avili. Nie bardzo wiem, dlaczego wzięłam do ręki jedną z nich i zaczęłam czytać, ale lektura wciągnęła mnie natychmiast. Zapomniałam o francuskich pisarzach, których poszukiwałam, i poszłam do domu z Autobiografią św. Teresy.

W ten właśnie sposób w moje życie wtargnął Bóg. Wypadki potoczyły się błyskawicznie. Jeszcze przed końcem tego samego tygodnia Jezus otworzył mi oczy, ukazał swoją miłość i wezwał do pójścia za Nim. Tak zaczęłam poznawać rzeczywistość Wcielenia, czyli Emmanuela, „Boga z nami”.

Kiedy rozważam tę miłosierną interwencję Boga, myślę z sympatią o pasterzach, którzy przywitali narodzonego Jezusa. Są oni najbardziej zwyczajnymi postaciami w opowieści o Bożym Narodzeniu. Przypominają mi o tym, że Bóg wkracza w życie zwyczajnych ludzi, zajmujących się zwyczajnymi sprawami – przyrządzaniem pizzy, pracą na nocnej zmianie, siedzeniem za biurkiem – i wzywa ich do współpracy w sprowadzaniu nieba na ziemię.

▌KIM ONI SĄ?

Widzieliśmy już betlejemskich pastuszków i ich puszyste owieczki na tylu słodkich kartkach świątecznych, że czasami myślimy o nich jako o pokornych niewiniątkach, czuwających niczym mnisi nocami na modlitwie, i łagodnych jak nowo narodzone jagniątka. A może słyszeliśmy o tym, że rabini żydowscy z czasów po Chrystusie przedstawiali ich zupełnie inaczej – jako nieuczciwych ludzi o fatalnej reputacji (choć w I wieku nie była to bynajmniej obowiązująca opinia). Jednak Ewangelia Łukasza nie przyjmuje żadnego z tych skrajnych poglądów. Pasterze ukazani są w niej jako zwyczajni ludzie, wykonujący swoją pracę.

Choć pasterze ci w Wigilię Bożego Narodzenia „przebywali w polu”, nie byli oni koczującymi w namiotach nomadami. Pochodzili z rodzin chłopskich, które mieszkały w Betlejem, zajmując się uprawą ziemi oraz hodowlą owiec i kóz. Czasami do ich pasienia wynajmowano obcych ludzi, jednak w małych wioskach pasieniem zajmowali się przeważnie najmłodsi chłopcy w rodzinie. Ponieważ średnia długość życia wynosiła wówczas około trzydziestu do czterdziestu lat, pasterze mogli być w wieku dzisiejszych nastolatków!

Pasterze nie zawsze nocowali na polu. Kiedy pasza znajdowała się w pobliżu – na przykład na uprzątniętych polach, gdzie pozwalano owcom wyjadać resztki pozostawionego przez żniwiarzy ziarna – powracali na noc do domu i spali we własnych łóżkach. Kiedy indziej nocowali przy swoich trzodach, na wzgórzach pustyni judzkiej. I wtedy również nie znajdowali się bardzo daleko od swoich domów. Pole pasterzy, tradycyjne miejsce pielgrzymek chrześcijan począwszy od IV wieku, położone jest niecały kilometr na wschód od centrum Betlejem. Kilka kilometrów dalej rozciąga się już pustynia.

▌DLACZEGO PASTERZE?

W Ewangelii Łukasza pasterze przedstawieni są w nawiązaniu do największego króla Izraela. Betlejem było bowiem „Miastem Dawidowym”. To właśnie na przyległych polach, gdzie pasterze usłyszeli anielskie śpiewy, zbierała niegdyś kłosy jęczmienia Rut, prababka Dawida (Łk 2,4.11; Rt 2). Także sam Dawid pasał tam owce, gdy dotarło do niego niespodziewane wezwanie, by stać się królem Izraela (1 Sm 16,1-13).

Chociaż w czasach Jezusa chwała Dawidowego panowania należała już do odległej przeszłości, wszyscy znali proroctwa o mającym nadejść Mesjaszu – królu i władcy z rodu Dawida, który wyzwoli Izraela od jego nieprzyjaciół. Niektórzy utrzymywali, że będzie on pochodził z Betlejem – prorok Micheasz zapowiadał, że to właśnie ono będzie miejscem urodzenia władcy, którego opisywał jako króla i pasterza (Mi 5,1-4).

Czy nie jest więc logiczne, że to właśnie pasterze jako pierwsi usłyszeli dobrą nowinę, że „Dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel” (Łk 2,11)? Już sama ich praca niesie wiele światła co do sposobu panowania przychodzącego Mesjasza.

▌PRACA PASTERZA

Udomowione owce nie potrafią same znajdować paszy ani wody oraz łatwo padają łupem dzikich zwierząt, toteż głównym zadaniem pasterza jest zapewnienie swemu stadu pożywienia i bezpieczeństwa. W czasach biblijnych akcesoria pasterza były bardzo proste: zakrzywiona laska do wyciągania nieostrożnych owiec z rowów, a także proca, nóż i maczuga lub kij do obrony przed drapieżnikami i złodziejami. Narzędziem pracy był także głos pasterza. Każdy pasterz miał swój sposób zwoływania owiec, które szybko rozpoznawały jego głos i przychodziły na wezwanie.

Pasterz szedł na czele swoich owiec – w przeciwieństwie do tych, którzy je zabijali, gdyż ci pędzili owce przed sobą. Owce szły za pasterzem, ponieważ wiedziały, że on prowadzi je bezpieczną drogą. Przykładem tego jest pewien krążący w Internecie filmik z dzisiejszego Ammanu w Jordanii, na którym owce ufnie przechodzą za swoim pasterzem przez czteropasmową autostradę!

Wszystko to mówi nam wiele o Jezusie, „Wielkim Pasterzu owiec” (por. Hbr 13,20). On jest Dobrym Pasterzem, który zna swoje owce, zależy mu na nich i do każdej przemawia we właściwy dla niej sposób. Od momentu swoich narodzin Jezus, położony w żłobie i powitany przez pasterzy, przesiąkł „zapachem swoich owiec” (by zacytować słynne powiedzenie papieża Franciszka). On przyszedł szukać tego, co zaginęło, wydać siebie na pokarm i napój oraz oddać swoje życie za owce.

Każdy z nas może w tym znaleźć wiele materiału do przemyśleń, zwłaszcza na temat naszych własnych „pasterskich” relacji, w które wchodzimy jako rodzice, nauczyciele, zwierzchnicy czy opiekunowie.

▌TOWARZYSZE DROGI

Będąc zwyczajnymi ludźmi, pasterze betlejemscy odpowiadają Bogu w nadzwyczajny sposób.

Wierzą i działają. Pasterze w ułamku sekundy decydują się wyruszyć, by ujrzeć znak zapowiedziany im przez anioła (Łk 2,16) – podobnie jak Maryja, która wyruszyła „z pośpiechem” do swej krewnej, Elżbiety (Łk 1,39). Nie mając cennych darów do ofiarowania ani gwiazdy, która by ich prowadziła, idą do Betlejem tak, jak stoją. Chociaż było to małe miasteczko, prawdopodobnie odnalezienie Niemowlęcia owiniętego w pieluszki i złożonego w żłobie wymagało kołatania do wielu drzwi. Sugeruje to nawet samo słowo „znaleźli”, które w oryginale greckim oznacza odnalezienie po poszukiwaniach.

Przypomina mi się tu pewien człowiek w średnim wieku, którego spotkałam w Rzymie wkrótce po śmierci papieża Jana Pawła II. Oglądał on relację z Watykanu w swoim domu w Kalifornii, gdy nagle poczuł w sercu przynaglenie, by natychmiast pojechać na pogrzeb papieża. I znalazł się tam, w Rzymie, prosto z lotniska, nie mając ani planu miasta, ani rezerwacji w hotelu, ani walizki, ani nawet nie będąc katolikiem. Widząc, jak wtapia się w tłum zmierzający na plac św. Piotra, miałam poczucie, że Bóg nagrodzi tę jego wielkoduszną odpowiedź. Postanowiłam też nie ociągać się następnym razem, kiedy Pan wezwie mnie do jakiegoś kroku w wierze.

Uwielbiają i wychwalają Boga. Kiedy ukazał im się anioł i oświeciła ich chwała Pańska, pasterze bardzo się przestraszyli. Jednak już po chwili ich lęk przerodził się w „radość wielką” i złączyli swe głosy ze śpiewem aniołów, „wielbiąc i wysławiając Boga” (Łk 2,10.20).

My czynimy to w wyjątkowy sposób podczas każdej Mszy świętej. W dzień Bożego Narodzenia będziemy modlić się hymnem Chwała na wysokości Bogu, powtarzając to samo przesłanie, które usłyszeli aniołowie. Choć pozostajemy jeszcze na ziemi, jednoczymy się z aniołami. Uczestniczymy w chwale nieba, łącząc się z istotami niebiańskimi oddającymi cześć i uwielbienie „Zasiadającemu na tronie i Barankowi ” (Ap 5,13).

Jak mówi św. Jan Chryzostom, podczas każdej Mszy świętej „kapłan otoczony jest przez aniołów. Całe prezbiterium oraz przestrzeń wokół ołtarza pełne są mocy niebieskich czczących Tego, który jest obecny na ołtarzu”. Jakie to wspaniałe! Chociaż większości z nas nie jest dane oglądać tych aniołów w taki sposób, jak widzieli ich pasterze, uczestniczymy w tej samej rzeczywistości.

Głoszą dobrą nowinę. Pasterze opowiadają to, „co im zostało objawione o tym Dziecięciu” najpierw Maryi i Józefowi, a następnie każdemu, kto tylko zechce ich słuchać (Łk 2,17-20). Ich entuzjazm przypomina Apostołów Piotra

i Jana, którzy nie mogli przestać mówić o zmartwychwstaniu Jezusa, nawet wiedząc, że spotka ich za to kara: „Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4,20).

Pasterze nie mogli przewidzieć, jak potoczy się życie tego Dziecka. Zobaczyli zaledwie maleńką cząstkę zbawczego planu Boga. Powrócili jednak do swego codziennego życia pełni radości i, jak można przypuszczać, gotowi do dalszego dawania świadectwa.

▌Z ANIOŁAMI ZAŚPIEWAJMY

 

My widzieliśmy i słyszeliśmy o wiele więcej niż pasterze. Znamy naukę Jezusa, słyszeliśmy o Jego cudach, Jego miłosierdziu, a przede wszystkim o Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Podobnie jak pasterze, podczas każdej Mszy świętej łączymy nasze głosy z głosami aniołów – a następnie powracamy do swojego codziennego życia. Obyśmy uwierzyli w to, że Bóg może otwierać niebiosa i przemawiać do zwyczajnych ludzi. Obyśmy i my uradowali się działaniem Boga i byli gotowi głosić dobrą nowinę o nowonarodzonym Królu! ▐