Jesteś tutaj

„Słowo wśród nas”: Jeżeli Pan domu nie zbuduje...

Autor: 
PROMIC

W tym roku wypada podwójny jubileusz naszego pisma – macierzysta, amerykańska redakcja dziękuje Bogu za 35 lat ukazywania się „The Word Among Us”, a my, w Polsce – za 25 lat.

Dlatego w artykułach przeczytamy o początkach „Słowa wśród nas”, przesłaniu naszego pisma i o tym, czym dla nas jest Pismo Święte. Jak w każdym numerze polecamy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych. W Magazynie znajduje się m.in. artykuł „Słuchać, kochać, towarzyszyć” o nawróceniu lekarza, który porzucił wykonywanie aborcji i zaangażował się w ochronę życia i pomoc rodzinom, kobietom i dzieciom, prowadząc nowoczesną klinikę Centrum Tepeyac, a także bardzo osobiste, poruszające świadectwa związane z macierzyństwem oraz odpowiedź na naszą ankietę zatytułowaną „Bóg żyje i działa”. Zachęcamy wszystkich do podzielenia się swoim świadectwem.

* * *

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

  • rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
  • artykuły pogłębiające wiarę
  • świadectwa czytelników
  • żywoty świętych
  • krzyżówki o tematyce biblijnej

* * *

DWIE HISTORIE – JEDNO PISMO
Początki Słowa wśród nas

Patrząc wstecz na trzydzieści pięć lat istnienia naszego pisma, chcę opowiedzieć wam dwie historie – jedną globalną, a drugą osobistą. Zacznijmy od globalnej.

▌HISTORIA GLOBALNA – NOWA PIĘĆDZIESIĄTNICA

W 1959 roku nowo wybrany papież, Jan XXIII, ogłosił decyzję zwołania Soboru Watykańskiego II. Natchnienie, by zwołać Sobór, pochodziło wprost od Ducha Świętego. Podczas modlitwy papież poczuł, że Duch Święty pragnie tchnąć wiatr odnowy na Kościół i świat.

Przez ponad pięćdziesiąt lat, dzielących nas od zakończenia Soboru, wiatry odnowy wiały w sposób ewidentny. W parafiach powstawało coraz więcej grup modlitewnych i biblijnych, świeccy podejmowali posługę w Kościele, angażując się w akcje charytatywne i ewangelizacyjne. Nastąpił rozkwit ruchów odnowy Kościoła, takich jak Opus Dei, Focolare, Odnowa Charyzmatyczna, Spotkania Małżeńskie, Cursillo czy Droga Neokatechumenalna. Więcej katolików niż kiedykolwiek w dziejach Kościoła podjęło systematyczną lekturę Pisma Świętego.

Ten powiew odnowy pomógł milionom ludzi wejść w głębszą, bardziej osobistą relację z Jezusem i odkryć sens własnego życia poprzez modlitwę i lekturę Pisma Świętego. Zaczęli oni mówić o Jezusie nie tylko jako o Synu Bożym, ale również jako swoim Odkupicielu, Lekarzu i Przyjacielu. Wszystko to dzieje się dzięki działaniu Ducha Świętego w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.

▌HISTORIA OSOBISTA – REAKCJA ŁAŃCUCHOWA

Historia osobista dotyczy mojej matki, Edie. Wychowała się w rodzinie katolickiej, ale dopiero w 1968 roku przeżyła silne doświadczenie nawrócenia, w wyniku którego jej wiara stała się żywa. Jako żona i matka piątki zdrowych, udanych dzieci, Edie miała wszelkie powody, żeby być kobietą szczęśliwą, i na pozór nią była. Jednak w głębi serca wciąż szukała sensu życia. To wewnętrzne zmaganie wyzwoliło w niej potrzebę szukania Pana, którego odnalazła poprzez Odnowę Charyzmatyczną i który z mocą przemienił jej życie.

Po swoim nawróceniu Edie zaczęła się modlić, czytać Pismo Święte, uczestniczyć we Mszy świętej w dni powszednie i czytać wszystkie książki religijne, jakie tylko wpadły jej w ręce. Wraz z kilkoma innymi kobietami zainicjowała spotkania modlitewne w swojej parafii. Pamiętam, jak wiele czasu poświęcała na to, by pomagać innym wejść w taką zażyłość z Jezusem, jaką cieszyła się sama.
Edie zawsze miała dobry kontakt z młodzieżą. Często zapraszano ją do miejscowych katolickich szkół średnich, aby dzieliła się z uczniami swoim doświadczeniem życia w Duchu. Kiedy niektórzy uczestnicy tych spotkań zaczęli w piątkowe wieczory spotykać się u nas w domu, poczułem, jak Duch Święty dotyka mego serca i z czasem również sam zacząłem brać w nich udział. Edie uczyła nas, jak się modlić, jak dać się prowadzić Duchowi Świętemu i jak zbliżyć się do Boga.

Także dziś, licząca sobie już dziewięćdziesiąt dwa lata, Edie jest żywym świadectwem mocy Boga. Wciąż przychodzi na nasze spotkania modlitewne i wciąż opowiada o Jezusie każdemu, kogo spotka. Czytając więc którąś z medytacji lub któryś z artykułów w naszym piśmie, pomyśl czasem, że gdzieś w ich tle rozlega się głos kobiety, która wiernie służy Panu od ponad pięćdziesięciu lat.
Na początku artykułu wspomniałem, że na dzieje Słowa wśród nas składają się dwie historie. Jednak dokładnie rzecz biorąc, historie te ściśle splatają się ze sobą. Edie, głęboko dotknięta łaską Odnowy Charyzmatycznej, jest zarazem jednym z przykładów działania tego strumienia łaski, który popłynął po Soborze Watykańskim II i nie przestaje płynąć po dziś dzień.

▌MOJA WŁASNA HISTORIA

W 1971 roku uczestniczyłem w Seminarium Odnowy życia w Duchu, na koniec którego modlono się nade mną o „chrzest w Duchu Świętym”. Czytelnikom, którzy nie zetknęli się z tym terminem, wyjaśniam, że chrzest w Duchu Świętym jest terminem zaczerpniętym z Nowego Testamentu, oznaczającym duchowe doświadczenie zanurzenia w Duchu Świętym, prowadzące do osobistego i głębokiego spotkania z Jezusem (Mt 3,11; Mk 1,8; Łk 3,16; J 1,33).

To mocne doświadczenie ukazało mi nowy cel życia. Wcześniej moja wiara bardziej niż na sprawach duchowych koncentrowała się na zachowywaniu nauki Kościoła w dziedzinie moralności. Chodziłem do kościoła i starałem się tak żyć, żeby nie skończyć w piekle. Moje zainteresowania koncentrowały się jednak głównie na moich własnych pomysłach i planach na życie, a przede wszystkim na tym, by móc zostać zawodowym golfistą. Nie znałem jednak Jezusa i nie było we mnie pragnienia służenia Mu czy pójścia za Nim.

Wszystko to zmieniło się po chrzcie w Duchu Świętym. Uczestnictwo w spotkaniach modlitewnych obudziło we mnie głębokie pragnienie poświęcenia życia służbie Panu. Moje własne plany zaczęły blednąć wobec perspektywy dania Bogu czegoś od siebie.

▌WY DAJCIE IM JEŚĆ!

Wkrótce potem zamieszkałem z kilkoma innymi studentami oraz franciszkaninem, o. Teo Rushem. Dobry wpływ Edie oraz o. Teo sprawił, że w naszym małym gospodarstwie domowym zapanował klimat modlitwy i braterskiej miłości. Do czasu, gdy w 1975 roku zawarłem związek małżeński, miałem już pewność, że chcę, aby moje życie było służbą Panu. Dlatego w czasie następnych kilku lat posługiwałem na spotkaniach modlitewnych, studiowałem Pismo Święte, prowadziłem intensywne życie duchowe i zrobiłem doktorat z teologii.

W ciągu tych lat wciąż miałem wrażenie, że Pan mówi do mnie te same słowa, co do uczniów przed rozmnożeniem chleba: „Wy dajcie im jeść!” (Mt 14,16). Zacząłem więc snuć plany założenia pisma, które byłoby pomocą w codziennej modlitwie i lekturze Pisma Świętego. Widząc, jak wiele sam otrzymałem od Boga, chciałem dzielić się tym z innymi.

▌PRACA ZESPOŁOWA

Wyobrażałem sobie, że pismo będzie składać się z dwóch części. Jedna z nich miała proponować czytelnikom krótkie, inspirujące rozważania na temat codziennych czytań liturgicznych. Druga miała być serią artykułów omawiających szczegółowo jeden wybrany temat. Dziś, po trzydziestu pięciu latach, wciąż stosujemy ten sam schemat.

Pragnąc jak najszybciej wcielić ten pomysł w życie, przedstawiłem swój plan ks. Francisowi Martinowi – bibliście, mojemu wykładowcy na studiach doktoranckich. To właśnie on był pomysłodawcą tytułu Słowo wśród nas. Wraz z ks. Francisem, o. Teo i kilkoma innymi kapłanami pisaliśmy artykuły, podczas gdy inni członkowie zespołu opracowywali codzienne medytacje, teksty o świętych i świadectwa. Zaznajamialiśmy się też z zasadami dystrybucji, produkcji i marketingu czasopism.

Tak więc, choć inicjatywa powstania pisma należała do mnie, pisanie tekstów, grafika i produkcja były dziełem całego zespołu ludzi. Profesjonalni i ofiarni teolodzy pracowali ręka w rękę z zaangażowanymi świeckimi. Wspólnie modliliśmy się i próbowaliśmy pomagać sobie nawzajem w budowaniu relacji z Jezusem; wspólnie też dzieliliśmy się z naszymi czytelnikami tym, czego doświadczaliśmy i czego się uczyliśmy. Wreszcie, po intensywnym przygotowaniu i modlitwie, w grudniu 1981 roku ukazało się pierwsze wydanie Słowa wśród nas.

▌LATA NAUKI

Pierwsze wydanie zostało wydrukowane w garażu. Następnie składaliśmy, zszywaliśmy i etykietowaliśmy cały tysiąc egzemplarzy w stołówce miejscowej szkoły. Ku naszej radości nakład rozszedł się szybko, a zapotrzebowanie na pismo wzrastało z każdym miesiącem.

W tych wczesnych latach komputery działały wolno i były zawodne. Zbudowanie bazy danych naszych czytelników, regularne dostarczanie pisma prenumeratorom czy czuwanie nad tym, by prenumeraty były w porę odnawiane, kosztowało nas wiele trudu i wiele porażek. Trudno dziś zliczyć, ile egzemplarzy zostało zagubionych, nie zostało wysłanych czy trafiło pod niewłaściwy adres. Na szczęście nasi czytelnicy byli cierpliwi i wspaniałomyślni!

Z czasem zrobiliśmy postępy w wielu dziedzinach. Po skromnych początkach osiągnęliśmy tyle, że dziś mamy profesjonalną sekcję obsługi klienta, technologiczną, redakcyjną i marketingową. Modlimy się wspólnie i wspieramy siebie nawzajem. Chociaż i dziś tworzymy naprawdę błogosławione środowisko pracy, to ci z nas, którzy pamiętają nasze początki, wspominają te pierwsze lata ze szczególnym sentymentem. Nigdy nie zapomnimy naszych prowizorycznych, chaotycznych i nieskutecznych metod działania – i tego, jak Bóg błogosławił tym skromnym wysiłkom, dotykając ludzkich serc.

 

▌PATRZĄC W PRZYSZŁOŚĆ

Trzydzieści pięć lat to niemało, a jednak upłynęły one tak szybko! Trudno uwierzyć, że minęło już tyle czasu, odkąd drukowaliśmy nasze pismo w garażu i zszywaliśmy je w stołówce. Nie sądzę, by ktokolwiek z obecnych przy tych pierwszych nieporadnych próbach przewidywał tak spektakularny rozwój, jaki nastąpił później.

Dlatego też rozpoczynamy trzydziesty piąty rok wydawania Słowa wśród nas z pokorą i ufnością. Mamy świadomość, że rzeczywistym założycielem naszego pisma jest Duch Święty i że jest to Jego, a nie nasze dzieło.

Jesteśmy niezmiernie wdzięczni za tę możliwość służenia Bogu i widzimy też, jak często ta misja nas przerasta. Dlatego patrząc przed siebie na kolejne trzydzieści pięć lat, pragniemy prosić Ducha Świętego, by pozostał z nami oraz by wciąż wylewał swą miłość i błogosławieństwo na wszystkich naszych czytelników.