Jesteś tutaj

Cotolay - opowieść o dwunastolatku łączącym ludzi

recenzja filmu "Cotolay. Mały druh Franciszka"

Cotolay nie tylko przenosi nas – bardzo schematycznie – do XIII wieku, ale przede wszystkim do świata wzajemnej ludzkiej życzliwości.

E-lite Distribution w ramach serii „Perły Klasyki Kina Religijnego” tym razem proponuje ekranizację legendy o powstaniu pierwszego klasztoru franciszkanów w Santiago de Compostela. Film nawiązuje do prawdopodobnej pielgrzymki św. Franciszka z Asyżu i jego dwóch braci do miejsca kultu św. Jakuba Apostoła. Kiedy przybywają, Franciszek podczas modlitwy otrzymuje od Boga nakaz, aby franciszkanie zaczęli zakładać klasztory i pierwszy z nich ma powstać właśnie w Santiago. Wcześniej trzej wędrowni mnisi spotykają Cotolaya, kilkunastoletniego sierotę wychowywanego przez dziadka, chłopca niezwykle żywego, energicznego, pełnego pomysłów, ale także drobnego złodziejaszka. Między nim i Franciszkiem zawiązuje się nić przyjaźni. Przybysz z Włoch ubrany w ubogi habit zdobywa serce chłopca umiejętnością nawiązywania szczególnego kontaktu ze zwierzętami. Kiedy pewnego dnia Franciszek traci wzrok, Cotolay postanawia, że pomoże zbudować klasztor. W tym momencie rozpoczyna się cały łańcuch wydarzeń, które – jak to w legendzie – doprowadzą do szczęśliwego końca.

Cotolay jest chłopcem, który niewątpliwie zyskałby uznanie w oczach pana Onufrego Zagłoby. Jego fortele, pomysły i bezpośredniość usuwają kolejne przeszkody na drodze do wyznaczonego celu. Cotolay ma w sobie także coś z chłopca, którego chleby i ryby posłużyły do nakarmienia tłumu zgromadzonego wokół Jezusa. 

Dwunastolatek jest właściwie jedynym dzieckiem w świecie dorosłych. Jest także jedynym – oprócz Franciszka – przekonanym, że to, co wydaje się niedorzeczne, dzięki wspólnemu wysiłkowi może stać się rzeczywistością.

W filmie Cotolay. Mały druh Franciszka nie ma złych ludzi, czasami niektórzy nie są życzliwi. Inni muszą zostać przekonani. Wszyscy ostatecznie potrafią się cieszyć. Ten film nie mówi o komplikowaniu życia, ale o jego upraszczaniu. Poszczególne wydarzenia wnoszą wiele pogody. Oglądając ten film, nakręcony w 1966 roku, nacisk warto położyć na przekaz, a nie na sprawy techniczne, i przyjąć go jak legendę opowiedzianą przez babcię czy dziadka.

Cotolay nie tylko przenosi nas – bardzo schematycznie – do XIII wieku, ale przede wszystkim do świata wzajemnej ludzkiej życzliwości. Jeśli po obejrzeniu filmu zaczniemy czytać doniesienia prasowe na temat tego, co dzieje się w Polsce, zderzymy się ponownie ze światem niezgody, walki i wręcz nienawiści. Kilkunastoletni chłopiec połączył dorosłych. Udowodnił, że marzenia mogą być zrealizowane, a spryt służący dobrej sprawie przynosi na twarze uśmiech.

Potrzebujemy dzisiaj wielu młodych ludzi z usposobieniem Cotolaya, dlatego polecam film José Antonio Nievesa Conde jako dodatkowe franciszkańskie ciepło na bożonarodzeniowy czas.

* * *

Cotolay - mały druh Franciszka, Hiszpania 1966, 106 min, wersja kolor, kolekcja Ludzie Boga nr 59 (Perły Klasyki Kina Religijnego)