Jesteś tutaj

Kłopot z miłosierdziem?

prezentacja książki „Miłosierdzie to imię Boga”

Miłosierdzie to imię Boga to lektura dla każdego chrześcijanina, dla każdego człowieka. Napisana jasno, przejrzyście, wyraźnie i z czułością, mądrą czułością mądrego rodzica, który troszczy się o los ukochanych dzieci...

Z tym miłosierdziem to zawsze jest kłopot... bo jak jest dobrze w życiu, w miarę sprawiedliwie i z zasadami, to wygodnie byłoby, gdyby jednak sprawiedliwość była tą dominującą! Tak dla wszystkich. Tych bliżej i dalej, a może szczególnie dla tych dalej, bo przecież równą miarą mierzone jest... no wiadomo. Gdy jest słabiej i grzeszniej, gdy trudniej żałować i ogarnąć to, co nas spotyka, to miłosierdzie bierze górę. Ale tak dla mnie samej, bo innym to jednak z tej sprawiedliwej miary, by się przydało. Bo tak! Bo przykazania wyraźne i zasady jasne i przecież zdarzyło się ten jeden raz albo dwa... Albo z drugiej strony: jak liczyć na miłosierdzie, skoro grzmiało się chwilę temu za sprawiedliwością.

„Łatwiej jest Bogu powstrzymać gniew aniżeli miłosierdzie. Tak właśnie jest. Gniew Boga trwa tylko chwilę, lecz jego miłosierdzie trwa na wieki” - cytuje św. Augustyna i dodaje papież Franciszek. Trudno to ogarnąć rozumem. Trudno dopuścić do czucia i rozumienia serce. To ważne, ale równocześnie trudne słowa, bo nie zawsze umiemy przyjąć je do siebie, a czasem do innych, a zdarza się, że i do siebie, i do innych.

Miłosierdzie jest pojęciem, które możemy rozważać i kontemplować przez całe życie, a mam wrażenie, że nie zrozumiemy, co ono oznacza. Franciszek nazywa je imieniem Boga. I słusznie, bo cóż wiemy tak naprawdę o Najwyższym? Zwłaszcza, gdy wydaje się nam, że mamy o Nim jakieś pojęcie, definicję czy pomysł. Papież z czułością mówi do nas, że raczej nie mamy... że on sam poszukuje Jego miłosierdzia w drugim człowieku. W historii życia poszczególnych ludzi, która mieni się nieliczoną ilością kolorów i zależności. I Bóg to widzi, i Bóg ogarnia to swoją czułością i miłosierdziem właśnie...

O tym właśnie mówi papież Franciszek w rozmowie z Andreą Torniellim. Miłosierdzie to imię Boga! Gdyby dłużej o tym pomyśleć, to pojawia się olśnienie: Łał! A potem lekcja pokory, bo dotyczy ono każdego, dosłownie każdego człowieka na świecie, nawet tej nielubianej koleżanki z pracy, tego polityka wrzeszczącego z ekranu telewizyjnego albo niechcianego imigranta, muzułmanina jednego... Dotyczy wszystkich, którzy chodzą po tym globie i żałują albo żałują, że nie potrafią żałować. To takie uwalniające!

Wywiad z papieżem, kimś najbliżej Boga, najbliżej teologii i... miłosierdzia. Tym, który tego miłosierdzia sam pragnie i wierzy, że go doświadczy. Co za pokora! Jaka czasem niekatolicka! A jednak! Taka jest rozmowa z papieżem: pokorna, czuła, wyraźna. I prosta. Nie prostacka, nie idąca na łatwiznę, nie używająca drogi na skróty, ale jasna i dająca nam „sprawiedliwym katolikom” małego prztyczka w nos. I dobrze, bo trochę rozpanoszyliśmy się w tej wygodzie, że Bóg miłosierny wybaczy. Owszem wybaczy, ale po Bożemu, a nie po naszemu. Mnie, Tobie, ale też wielu innym, patrząc całościowo na nasze codzienne zmagania i wybory.

Miłosierdzie to imię Boga to lektura dla każdego chrześcijanina, dla każdego człowieka. Napisana jasno, przejrzyście, wyraźnie i z czułością, mądrą czułością mądrego rodzica, który troszczy się o los ukochanych dzieci... Poczułam się ukochana przez Boga, ale też przez papieża, który chce nas wszystkich zobaczyć w domu Ojca: tych bliżej i dalej, którzy uwierzą, że miłosierdzie to prawdziwe imię Najwyższego!

Ta książka będzie mi towarzyszyć jeszcze długo...

* * *

Franciszek, Miłosierdzie to imię Boga, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016, stron 224