Jesteś tutaj

Miłość w dziesięciu smakach

recenzja płyty "Tylko miłość"
Autor:

Debiutancka płyta zespołu Soudarion to 10 dynamicznych, bardzo różnorodnych kawałków, które wpadają w ucho i serducho.

Płyta Tylko miłość zespołu Soudarion dobrze wypełnia lukę na polskim rynku muzyki chrześcijańskiej. Z dużą częstotliwością powstają nowe hiphopowe krążki, nie tak rzadko wychodzą też płyty uwielbieniowe lub z mocnym rockiem. Wydaje mi się, że brakuje nam takiej muzyki po prostu do posłuchania, muzyki rozrywkowej, a jednocześnie ewangelizacyjnej. Pierwsza płyta grupy Soudarion zdaje się ten niedobór uzupełniać.

Choć płyta jest już u mnie od momentu premiery, czyli zeszłej jesieni (premiera miała miejsce podczas Festiwalu Chrześcijańskie Granie 2015), to do tej pory była przedmiotem mojego eksperymentu. Zamierzałam sprawdzić, czy piosenki, które tak dobrze wybrzmiały podczas koncertu i które znakomicie odnajdują się na scenie, będą mogły mi się zwyczajnie… znudzić. Oczywiście nie słuchałam tylko i wyłącznie tej jedynej płyty, ale po częstym jej odtwarzaniu muszę przyznać, że krążek nadal mi się podoba i na pewno będę do niego wracać.

Płyta Tylko miłość brzmi różnorodnie. Czasem z rockowym pazurem (Kiedy – Pobłogosław Panie mi, Bądź dla mnie portem), a momentami lirycznie (Dzięki Ci, Mój pokój). Kawałek W promieniach słońca brzmi jak Czerwone Gitary albo może bardziej jak stare dobre Myslovitz, a przynajmniej we mnie budzi takie skojarzenia. Każdy utwór ma swoją dynamikę, są chwile na oddech, ale i na beat, który samowolnie wprowadza ciało w ruch. Na płycie naprawdę dużo się dzieje i nie tylko pod względem muzycznym. Nie wszystkie utwory to radosne chwalenie Pana. Niektóre kawałki mówią o chwilach kryzysu, zagubienia (Zimne noce czy Rozstanie). Można by powiedzieć – jak w życiu.

Plusem płyty są odważne aranżacje, ciekawa barwa głosu wokalisty, dobrze wpisujące się w całość chórki. Wszystkie te elementy świetnie ze sobą współpracują.

A minusy? Wskazałabym chyba tylko jeden – teksty. Niestety słaba stylistyka, czasem niezgrabne rymy nieco ujmują całości… ale nie ma rzeczy doskonałych. :)

Płytę polecam na rozbudzenie w pochmurny poranek lub do długiej podróży samochodem. Zapewniam, że ma działanie energetyczne, a przy tym nie szkodzi zdrowiu.