Jesteś tutaj

Judasz, dziennik apostoła nazwanego przyjacielem

recenzja książki "Judasz"

Propozycja amerykańskiej pisarki zmierza do zrozumienia dramatu człowieka, który w imię miłości doprowadza do ukrzyżowania osoby, za którą prawdopodobnie sam oddałby życie.

 Judasz – jedno z najmocniejszych imion w historii świata. Człowiek, o którym w sumie wiemy niezbyt wiele, ale jednocześnie dostatecznie wiele, aby – przynajmniej w chrześcijańskim świecie – nikogo tym imieniem nie naznaczać. Zdrajca Chrystusa, ten, który Go wydał. Po prostu judasz. Tak, pisany również małą literą.

Tosca Lee przyjęła niezwykłe wyzwanie, aby literacko zbudować całe życie Judasza, jednego z dwunastu apostołów. Powieść czyta się szybko. Mnie osobiście szczególnie wciągnęły wczesne lata życia tytułowego bohatera. Od wydarzeń z dziecięcych lat zależy właściwie całe późniejsze jego życie.

Konteksty historyczny, społeczny i religijny są niezwykle ważne. Autorka łączy je w sposób bardzo sprawny. Otrzymujemy więc mocno skontrastowane przede wszystkim dwa światy: uciemiężonych i prześladowanych w swojej ojczyźnie Żydów oraz bezwzględnych w zaprowadzaniu swojego porządku Rzymian. Taka sytuacja w sposób oczywisty doprowadza do powstania opozycji, w której uczestniczy ojciec Judasza. Od najmłodszych lat syn wzrasta w klimacie dążeń wolnościowych swojego narodu. Doprowadza to rodzinnego dramatu. W tym momencie czytelnik może się domyślić, w którym kierunku Tosca Lee skieruje literackie tworzenie Judasza. I chociaż ten element pozostaje do końca ważny, to jednak autorka nie sprowadza Judasza wyłącznie do wojownika o wolność, partyzanta czy człowieka podziemnej opozycji.

Judasz kocha Jezusa. Nauczyciel jest dla niego prawdziwym autorytetem, zachwyca go. Pisarka przywołuje ewangeliczne uzdrowienia i dołącza do nich komentarz Judasza. Judasz jest postacią wewnętrznie napiętą i ma świadomość, że tego napięcia nie zrozumieją liderzy duchowi narodu. Jednocześnie cały czas robi wszystko, aby Jezus był zrozumiany właściwie. Z drugiej strony próbuje swojego nauczyciela umieszczać w schemacie przede wszystkim politycznych oczekiwań. Zdaje się, że nic nie zapowiada dramatu Judasza, bo do końca Jezus jest mu tak bardzo bliski, bliższy niż najbliżsi.

Z całą pewnością pytanie, które na początku czytania tego rodzaju powieści sobie stawiamy, brzmi: jak dojdzie do zdrady, jak to rozwiąże autor? Tosca Lee prowadzi nas do Jerozolimy i – jak w całej powieści – oczami i słowami samego Judasza proponuje spojrzeć na wydarzenia ostatnich godzin życia Jezusa. Niewątpliwie propozycja amerykańskiej pisarki zmierza do zrozumienia dramatu człowieka, który w imię miłości doprowadza do ukrzyżowania osoby, za którą prawdopodobnie sam oddałby życie. Czy to jest usprawiedliwienie Judasza, człowieka, którego Jezus nazwał przyjacielem? Czytelnik raczej współczuje głównemu bohaterowi, zwłaszcza że całe jego życie jest pasmem dramatów, wyborów, a także niezrozumienia.

Książkę wydaną przez Wydawnictwo św. Wojciecha polecam. Słowami, które zostały w mojej pamięci, jest refleksja Judasza przed wjazdem Jezusa do Jerozolimy. W snach widział Mesjasza wjeżdżającego do Jerozolimy na czele armii. Na jawie jednak nie miał wątpliwości i stwierdził: „Wiedziałem jednak, że Jezus nie postąpi w ten sposób; nigdy nie postępował tak, jak się spodziewałem.” To zdanie jak wiele mówi o skomplikowaniu relacji do Jezusa, które w sobie Judasz przez wiele lat nosił. Zachwyt, podziw i duma, ale jednocześnie zawód, niezrozumienie i rozpacz.  

* * *

Tosca Lee, Judasz, Wydawnictwo św. Wojciech, Poznań 2016, s. 350