Jesteś tutaj

Czy rzeczywiście nadchodzi kres?

recenzja książki "Nadchodzi kres"

W świecie, w którym ciągle słyszymy o zamachach terrorystycznych, zabójstwach, gwałtach, wojnach oraz potencjalnych zagrożeniach, nie trudno stawiać sobie pytanie o to, czy rzeczywiście żyjemy w czasach ostatecznych. Czy żyjemy w świecie opisanym przez Apokalipsę św. Jana Apostoła?

Na te pytania nie waha się odpowiedzieć jeden ze znanych teologów, związany z Apostolstwem Fatimy, doktor Wincenty Łaszewski, w swojej książce pt. Nadchodzi kres. Mistyczne wizje końca świata, wydanej przez wydawnictwo Fronda.

Miałem przyjemność czytać już jedną książkę Łaszewskiego, mianowicie tę o objawieniach w Fatimie (przeczytaj recenzję), w której rzeczowo i bardzo naukowo przedstawia rozmowy z Aniołem Portugalii i Matką Boską w porządku chronologicznym, zwraca uwagę na wydarzenia przed objawieniami oraz po nich. Książka „Nadchodzi kres” jest inna. Już sam wstęp pobudza nas do refleksji, ale budzi też niepokój. Autor przytacza w poszczególnych rozdziałach wizje wielu świętych Kościoła, przepowiednie oraz wypowiedzi wizjonerów, a także nauczanie papieży, w tym św. Jana Pawła II. Powołuje się na Fatimę i inne objawienia maryjne, np. te w Kibeho czy w Akicie. Sam autor podkreśla, iż żyjemy w czasach masowych objawień maryjnych liczonych w dziesiątkach tysięcy. Cytuje przy tym wypowiedzi prefektów Kongregacji Nauki Wiary, którzy wypowiadali się na temat ilości nadsyłanych informacji o objawieniach na całym świecie. We wszystkich wiadomość jest ta sama, Matka Boża prosi o nawrócenie, pokutę i modlitwę i błaga wręcz, by nie obrażać więcej Pana Boga. Oczywiście budzi się w nas także rozsądek, czy aby na pewno wszystkie objawienia mają pochodzenie niebiańskie, czy nie mamy do czynienia z objawieniami fałszywymi. I na to pytanie dosyć rzetelnie odpowiada autor, powołując się na opinię Kościoła, wielu papieży, a także porównując poszczególne objawienia ze sobą.

Nie jestem teologiem i właściwie trudno mi pewne rzeczy oceniać, jednakże podczas czytania książki nasunęły mi się pewne wątpliwości, co do zasadności formułowania niektórych twierdzeń. Wincenty Łaszewski powołuje się nie tylko na objawienia oficjalnie uznane już przez Kościół, ale również na takie, które przez Kościół nie zostały uznane bądź też nieoficjalnie zostały zaklasyfikowane do odrzucenia, jak choćby objawienia w Garabandal. Autor powołuje się przy tym na bardzo starą wypowiedź papieża Urbana V, który zachęca do wierzenia w objawienia. Z tej wypowiedzi wynikałoby, że lepiej jest wierzyć, niż nie. Zawsze wtedy zadaję sobie pytanie, gdzie posłuszeństwo Kościołowi? Na szczęście na samym końcu autor dzieli się podobnym do mojego zdaniem, a nawet poddaje ocenie słowa cytowanego papieża, opatrując je stosownym komentarzem. Również do objawień w Garabandal oraz w Medjugorje Wincenty Łaszewski stara się dołączyć odpowiednie opinie, wykazując, iż Kościół wstrzymuje się wielokrotnie z oceną objawień, zachowuje ostrożność, co jest bardzo dobrym zjawiskiem.

Mimo tych wątpliwości, przyznać muszę, że książka przedstawia niezwykle spójny obraz wizji świętych, którzy żyli w różnych wiekach i na różnych kontynentach, prawie zawsze nie słysząc o sobie wzajemnie, ani o innych wizjach. Pod tym kątem zadziwiający jest fakt, iż wszystkie wizje mówią o tym samym, komentują podobne wydarzenia. Autor nakłada także pewną granicę objawień. Twierdzi, iż od ok. 1830 r. mamy do czynienia z objawieniami apokaliptycznymi, zapowiadającymi klęski, kryzysy, wojny oraz upadek moralny ludzkości, a prócz tego Boże kary za ogromne grzechy świata i poszczególnych ludzi. Wezwanie do pokuty jest coraz głośniejsze, do ofiarowywania się za grzechy, do modlitwy oraz do błagania o miłosierdzie. I właściwie zdania o całej książce byłbym nie zmienił, gdyby nie pewien fakt, który skłonił mnie do przemyślenia raz jeszcze treści książki. W wielu wizjach pojawia się groźba wielkiego ognia z Nieba, opisy świata w chwili opanowania świat przez mistyczne ciemności są bardzo szczegółowe. Po modlitwie i podzieleniu się wątpliwościami z Panem Bogiem, następnego dnia natknąłem się na ogromny artykuł o tym, co dzieje się w Azji, m.in. w Korei Północnej. Opis gróźb skierowanych do Stanów Zjednoczonych oraz ich sojuszników bardzo przypominał ten z wizji świętych. Stwierdziłem wtedy, iż rzeczywiście są na świecie ludzie szaleni, opętani przez diabła, którzy dla własnych celów i z niewyjaśnionej nienawiści, są gotowi zniszczyć siebie oraz innych, a może nawet cały świat. W tej sytuacji jedyną rzeczą, jaka zostaje, jest ufna modlitwa do Miłosierdzia Bożego.

W tym miejscu warto zaznaczyć i podkreślić, iż w wizjach przebija także nadzieja na lepsza przyszłość oraz warunkowość niektórych kar. Warto tutaj przytoczyć zapowiedź Pana Jezusa skierowaną w XVII w. do św. Małgorzaty Marii Alacoque, iż Europa znajdzie się pod panowaniem islamskim przez najbliższe 500 lat za jej grzechy i odstąpienie od Boga. Święta przejęła się tą zapowiedzią tak bardzo, iż czyniła każdego dnia pokutę i umartwienia, które ofiarowywała za Europę. Kilka lat później Pan Jezus objawił się jej powtórnie, zapowiadając, iż przybędzie król, który przypisze całe zwycięstwo Bogu, nie sobie i ocali Europę od islamu. Tym królem okazał się Jan III Sobieski (więcej wyjaśnień znajdzie się w książce), który napisał po bitwie pod Wiedniem w 1683 r. sławetne słowa: „Venimus, vidimus et Deus vicit”, czyli „przybyliśmy, zobaczyliśmy i Bóg zwyciężył”.

 

Niezależnie od naszego podejścia do objawień i wizji, wezwanie do pokuty, nawrócenia oraz do modlitwy zawsze wybrzmiewało w Kościele i jest jednym z fundamentów wiary chrześcijańskiej, zakotwiczonym w Piśmie Świętym. Wizje oraz wszelkiego rodzaju objawienia maryjne wpisują się w tym kontekście w przypominanie ludziom o powrocie do korzeni, zachęcają do podjęcia pracy nad sobą i do walki o siebie oraz wszystkich bliźnich, czyli ludzi nam znanych i nieznanych. Warto zatem sięgnąć po tę książkę, przeczytać ją, szczególnie w trwającym Roku Miłosierdzia, abyśmy zmieniali się każdego dnia na lepsze, gdyż, jak mawiał św. Marcin de Porres, bycie dobrym oznacza bycie każdego dnia lepszym. 

 

* * *

Wincenty Łaszewski, Nadchodzi kres, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2016, s. 400