Jesteś tutaj

„Bioetyka w dialogu” – nie oceniaj po okładce

recenzja książki "Bioetyka w dialogu"
Autor: 
Jakub Modrzejewski

Rzetelność tego swoistego podręcznika jest najlepszym remedium dla wszechogarniającej dezorientacji w kwestiach bioetycznych.

Długo zbierałem się do przeczytania tej książeczki. Gdy już znalazłem odrobinę samozaparcia, pozycja „pękła” w niecałą godzinę. O czym mowa? O książce, której nie należy oceniać po okładce. Bioetyka w dialogu, wydana przez Magdalenium.

Zacznijmy właśnie od okładki, bo nie bez powodu wzmagała się moja niechęć czytania. Co prawda, podobał mi się kieszonkowy format, a materiał, z którego okładka była wykonana, jak również jego faktura, były przyjemne dla oka i dłoni. W mojej opinii jednak projekt graficzny okładki zwyczajnie nie zachęca do sięgnięcia po książkę.

Na pierwszym planie widzimy rękę, trzymającą probówkę laboratoryjną. Jednoznacznie przypomina nam to tematykę procedur wspomaganego rozrodu. Ludzie, którzy są zmęczeni ciągłymi dyskusjami na temat in vitro, omijać mogą szerokim łukiem kolejną rzecz, która będzie im się kojarzyć z nieustannymi przepychankami słownymi oraz rzucanymi w nadmiarze inwektywami.

Dodatkowo, słowo „bioetyka” jest rozstrzelone, litery poprzewracane. Sprawiają wrażenie niezłego bałaganu. To nie jest korzystny zabieg, gdyż bioetyka powinna rozjaśniać wątpliwości osób borykających się z dylematami moralnymi, dawać uporządkowane odpowiedzi na pytania. Czytelnik może odnieść wrażenie, że nie zdoła udźwignąć treści książki, która już graficznie jest trudna w odbiorze…

Jednak gdy otworzymy się na środek, odprężymy się i zapomnimy o opakowaniu, możemy zacząć rozkoszować się bioetyką i jej superlatywami. Bioetyka to dyscyplina akademicka, opierająca się na kazusach, czyli sytuacjach rodzących wcześniej nieznane dylematy moralne. Logiczne jest więc, że istotą bioetyki jest dyskusja. I to właśnie dyskusja dwóch rozmówców – Doroty Mazur i ks. Andrzeja Muszali – jest rdzeniem książki. Niesamowicie przypadło mi to do gustu. Bardzo spodobało mi się, że nie ma tu naukowego żargonu, a wszystko napisane jest językiem zrozumiałym dla przysłowiowego Kowalskiego. Jest to cenne, szczególnie w obliczu mnogości podręczników, pisanych suchym, akademickim – i przez to nieatrakcyjnym – językiem.

Struktura książki-wywiadu jest przemyślana, mamy do czynienia z kolejnymi etapami zagłębiania się w istotę dyscypliny bioetycznej. Odpowiednia chronologia jest zachowana również w odniesieniu do zagadnień, którymi bioetycy się zajmują. Od początku ludzkiego życia, zagrożeniami dla jego rozwoju, skończywszy na wielorakich dylematach, jakie napotkać można w bliskiej perspektywie śmierci.

Faktem jest, że tematyka nienarodzonych zajmuje większość treści Bioetyki w dialogu. I nic dziwnego, bo w tej chwili dyskusja jest żywa, czasem nawet strony przechodzą do nieproporcjonalnego ataku. Wyłączenie telewizji, komputera, telefonów komórkowych i wzięcie do ręki tej książki, stworzy atmosferę odpowiednią do wyrobienia własnego poglądu na to (i jak się okazuje – nie tylko to) zagadnienie. Gdy widzimy stronnicze przekazy mass-mediów, rzetelność tego swoistego podręcznika jest najlepszym remedium dla wszechogarniającej dezorientacji.

Podsumowując, Bioetyka w dialogu to prawdziwy must-have dla przeciętnego Polaka, niezależnie od wyznania, preferencji politycznych czy ideologicznych. W sposób jasny i przejrzysty przedstawione są tu przykładowe sytuacje z naszych realiów, narysowany zostaje pełen ich kontekst, wyczerpująco omówiony zestaw argumentów obu stron. Na końcu znajduje się opinia bioetyka. Nikt nam nic nie narzuca, sami musimy w sobie wyrobić zmysł bioetyczny. W dialogu.

 

* * *

Dorota Mazur, ks. Andrzej Muszala, Bioetyka w dialogu, Wydawnictwo Magdalenium, 2015.