Jesteś tutaj

Pół wieku milczenia

recenzja książki
Autor: 
Sylwia Toroszewska

Pelagia zostaje porwana i wielokrotnie zgwałcona przez sowieckiego oficera. Chce jak najszybciej zapomnieć o tragedii, jaka ją spotkała, jednak nie może, bo na skutek gwałtu poczęło się nowe życie.

Wojna to czas, który nie przynosi niczego dobrego. II wojna światowa pokazała, jak wiele zła może uczynić człowiek zaślepiony ideologią nazizmu czy komunizmu. Nic jednak nie jest w stanie usprawiedliwić okrucieństwa dokonywanych zbrodni. 

Przez wiele lat ofiary zbrodni wojennych czuły się skrzywdzone podwójnie. Po raz pierwszy przez swoich oprawców, a po raz drugi przez system komunistyczny, który nakazywał im milczeć i zapomnieć o tym, czego doświadczyły. Tak naprawdę dopiero w ciągu ostatniego dwudziestolecia ofiary te odzyskały głos. Zwrócono uwagę na ich cierpienie, ujawniając okrucieństwo oprawców. Dlatego tak ważne są filmy takie jak Katyń, Róża, Niewinne czy też Wołyń, ukazujące przemilczane dotąd losy Polaków.

W tę tematykę wpisuje się również wydana przez wydawnictwo Fronda książka Bóg liczy łzy kobiet Małgorzaty Okrafka-Nędzy. Jest zapis autentycznej historii jej babci Pelagii. Seniorka rodu u kresu swojego życia, wiedząc o tym, że nie pozostało jej już wiele czasu, postanawia wyjawić wnuczce skrywaną przez ponad 50 lat tajemnicę. Książka jest bardzo osobistą, wręcz intymną, opowieścią głównej bohaterki, przetykaną gdzieniegdzie refleksjami autorki. Prostota języka i przekazu podkreśla autentyzm i dramatyzm historii. 

Pelagia była zwyczajną dziewczyną, która mieszkała wraz z rodzicami i rodzeństwem na jednej z polskich wsi. Swoją opowieść zaczyna od czasów niemieckiej okupacji podczas II wojny światowej, które, jak wspomina, przeżyła względnie spokojnie. Z rozrzewnieniem opisuje również swoją pierwszą miłość. Jej dramat zaczął się w momencie wkroczenia do Polski radzieckich „wyzwolicieli” w 1945 roku. Pela relacjonuje działania, jakie podejmowali żołnierze Armii Czerwonej, a także ich godne potępienia zachowanie w stosunku do ludności polskiej, zwłaszcza do kobiet. Ze łzami w oczach opowiada o gwałtach, nierzadko zbiorowych, dokonywanych na kobietach w każdym wieku, nawet dzieciach, ciężarnych czy też staruszkach. Czyny te popełniano na masową skalę i nikt z Polaków nie był w stanie im zapobiec w obawie o utratę życia. Pelagia również zostaje porwana i wielokrotnie zgwałcona przez sowieckiego oficera. Chce jak najszybciej zapomnieć o tragedii, jaka ją spotkała, jednak nie może, bo na skutek gwałtu poczęło się nowe życie. Główna bohaterka, jak wiele innych kobiet, staje przed wyborem – urodzić albo zabić w świetle przysługującego jej prawa. Wybrała życie i mimo spotykających ją na każdym kroku przykrości, nie żałowała nigdy swojego wyboru.

Gwałt nie był jednak najgorszym wydarzeniem w życiu Pelagii. Reprezentuje ona losy niejednej kobiety żyjącej w peerelowskiej rzeczywistości, w której nawet jeśli mężczyzna krzywdzi, to i tak pozostaje bezkarny. Przez kilkanaście lat tkwiła w piekle przemocy domowej, bita i gwałcona przez swojego partnera. W pewnym momencie znalazła jednak siłę, by odzyskać nie tylko wolność, ale także godność. 

Mimo iż duża część dorosłego życia Pelagii naznaczona była cierpieniem i upodleniem, nie straciła ona wiary w Boga i ludzi ani pogody ducha. Jej godna podziwu postawa wypływała z miłości do córki Alusi. 

Pelagia opowiadając swoją historię, daje również jasno do zrozumienia, jak wielka jest moc przebaczenia. Podkreśla, że bez tej decyzji (bo przebaczenie to nie emocje), nie można pójść do przodu. Bez przebaczenia człowiek ciągle tkwi w przeszłości, ciągle rozdrapuje rany, zamiast pozwolić im się zagoić. Przebaczenie w żadnym razie nie umniejsza przecież rozmiaru krzywdy, jaka się dokonała. 

Pelagia swoją historię dedykuje przede kobietom skrzywdzonym, które straciły już wszelką wiarę i nadzieję, które przestały walczyć o siebie i swoją godność jako kobiety.

* * *

Małgorzata Okrafka-Nędza, Bóg liczy łzy kobiet, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2016.