Jesteś tutaj

„Zerwany kłos” – film, który przypomina o tym, co najważniejsze…

Autor: 
Paweł Figura SDB

Przeniesiona na ekran kinowy historia bł. Karoliny Kózkówny jest bez wątpienia ważnym głosem w świecie, który zagubił gdzieś podstawowe wartości. Jest to niezwykle artystyczny, a zarazem prosty obraz przypominający współczesnemu widzowi, że jedyną odpowiedzią na zagubienie i samotność jest głęboka wiara w Boga. Zerwany kłos to także dowód na to, że potrafimy robić dobre filmy o ważnych sprawach.

Zerwany kłos w reżyserii Witolda Ludwiga to film o czterech tajemnicach. Życie każdego z nas jest przecież tajemnicą, którą co dzień odkrywamy. Również w filmie poznajemy przeplatające się losy czwórki bohaterów, które połączyły dramatyczne doświadczenia wojny. Poznajemy przede wszystkim historię bł. Karoliny (Aleksandra Hejda) – polskiej nastolatki z Galicji, której piękne i czyste życie zakończyło się męczeńską śmiercią. Drugą bohaterką jest Teresa (Magdalena Michalik) – młoda dziewczyna, która zhańbiona przez młodego Kozaka, przechodzi wewnętrzną przemianę pod wpływem śmierci głównej bohaterki. Kolejną tajemnicą, którą poznajemy, to historia rodziców błogosławionej męczennicy (Dariusz Kowalski, Zuzanna Lipiec), którzy utracili ukochaną córkę. Film ukazuje jeszcze jeden dramat. To historia oprawcy bł. Karoliny – starego Kozaka (Paweł Tchórzelski), którego twórcy filmu nie oceniają, mimo iż historia postawiła go po stronie zła. Właśnie te cztery wątki, połączone osobą bł. Karoliny najpierw zadają widzom pytania o najważniejsze odpowiedzi, a następnie pomagają w sercu na nie odpowiedzieć.

Niezaprzeczalnym atutem tego filmu jest jego prostota, niezwykle malownicze zdjęcia i poetyckie ujęcia kamery Juliana Kucaja. Na uznanie zasługuje także muzyka, której autorem jest Krzysztof Aleksander Janczak. Zarówno zdjęcia, jak i muzyka potęgują emocje, które powstają w widzu, a które na koniec pozostawiają pewien niedosyt i pragnienie czynienia dobra, mimo wszystko. Dobre aktorstwo i prostota języka to kolejne atuty Zerwanego kłosa.

Na szczególną uwagę zasługuje wątek relacji Karoliny z ojcem. Urzeka w niej głęboka więź miłości i przyjaźni. Siedemnastoletnia Karolina zdaje się niejako uczyć swego ojca bezgranicznego zaufania do Boga, mimo mnożących się trudności, wśród których najtrudniejsza okaże się śmierć jej samej. Śmierć jest największym dramatem dla tych, którzy żyją. Wątek bólu ojca, który stracił córkę jest wstrząsający, ale niepozbawiony nadziei i wiary.

Zerwany kłos to kolejny ważny krok w powstawaniu dobrego polskiego kina chrześcijańskiego. Jak twierdzą sami twórcy – jest to film, który powstał w wyniku pragnienia ewangelizacji świata przez kulturę. I bez wątpienia się to udało, bo jest to dzieło, które stawia pytania o wiarę, ale i budzi chęć czynienia dobra w świecie, który na początku został stworzony jako dobry. To ludzie czynią go złym, a jak wiadomo zło należy dobrem zwyciężać.

***
Zerwany kłos, reż. Witold Ludwig, Polska 2017.