Jesteś tutaj

Idąc ścieżką ludzi prostych, dotarł do Rzymu

Autor: 
Wydawnictwo Literackie

Opowieść o człowieku, który przemierzając ulice rodzinnego miasta, zaczął snuć marzenie o wychodzącym na ulice Kościele XXI wieku. I w ten sposób, idąc ścieżką ludzi prostych, dotarł do Rzymu.

Świat pokochał go za skromność, bezpośredniość i osobowość reformatora. Nie zabiegał o to, po prostu pozostał sobą. Kochając papieża Franciszka, świat jednak nie zna dokonań ojca Bergoglio. Historii ludzi ocalonych przez niego w czasach politycznej zawieruchy w Argentynie. Sukcesów mediatora między władzą a społeczeństwem. Bezgranicznego oddania przyjaciołom z najgorszych slumsów Buenos Aires. Bezinteresownej dobroci, która unikała rozgłosu. Znakomita biografia argentyńskiej dziennikarki, prywatnie córki bliskiego przyjaciela Ojca Świętego, wypełnia tę lukę. Do naszych rąk trafia poruszająca opowieść o człowieku „przesiąkniętym zapachem owiec” i drodze, która miała prowadzić na misję w Japonii, a powiodła do Rzymu.

Na podstawie książki w Argentynie powstał film. Nakręcony po angielsku, jest przeznaczony na rynek międzynarodowy. Księdza Bergoglio zagrał znany włoski aktor Pierfrancesco Favino. Emisja we Włoszech już za kilka miesięcy.

Przeczytaj fragmenty:

Jakich ma przyjaciół? Wszelakiego rodzaju. Poczynając od tych, których poznał podczas wspólnych działań na rzecz Kościoła, aż po nieznajomych, którzy zwrócili się do niego z prośbą o pomoc, a on ich wysłuchał, udzielił wsparcia i od tej pory zostali jego wielbicielami. Są wśród nich chrześcijanie, muzułmanie, wyznawcy judaizmu, ateiści, agnostycy. Są artyści, bojownicy, politycy, związkowcy i przedsiębiorcy. A także biedacy, trudniący się wygrzebywaniem ze śmietników kartonów i butelki, oraz bezdomni. Ma przyjaciół, którzy stracili swe dzieci, i takich, którzy mają zwyczaj zapraszać go na kolację, żeby podzielić się z nim szczęściem posiadania żon, mężów, dzieci, wnuków. Wszyscy oni należą do jego wielkiej rodziny, tej, którą wybrał, decydując się poświęcić swe życie Bogu. Dopóki mieszkał w Buenos Aires, lubił z nimi spędzać czas. Jeśli obowiązki mu na to pozwalały, szedł do nich z wizytą. Zostawał, żeby napić się tradycyjnej, argentyńskiej mate. Dzwonił do nich czy to z okazji urodzin, czy w dniu, w którym przypadała kolejna rocznica straszliwej straty.

Kiedy sprawował funkcję rektora Colegio Máximo, nawet w niedziele, gdy kucharze mieli wolne, brał na siebie obowiązek zawiadywania rondlami i patelniami. „Niewiele osób wie, że Papież jest wyśmienitym kucharzem — zdradza jeden z przyjaciół Franciszka. — On mówi, że jakoś sobie radzi, ale to nie tak. Naprawdę bardzo dobrze gotuje. Nauczył się tego od swojej mamy”.

Ani chemia, ani piłka nożna, ani nawet koszykówka, w którą grał podobnie jak kiedyś jego ojciec, nie były dyscyplinami, którym w latach młodzieńczych poświęcał najwięcej czasu. Jego prawdziwą pasją była literatura. „Znakomicie znał Borgesa. Kiedy przychodził, opowiadał nam o tym, co przeczytał. (…) — potwierdza ojciec Gabriel Maronetti, proboszcz kościoła San José z Flores, gdzie Bergoglio został skierowany do posługi kapłańskiej.

Papież Franciszek może się też pochwalić ciekawą kolekcją płyt z tangiem. Jest koneserem dwóch wielkich epok tego tańca: pierwszej, pod znakiem Carlosa Gardela i Azuceny Maizani — tej ostatniej osobiście udzielił sakramentu namaszczenia — oraz drugiej, z Astorem Piazzolą i Amelią Baltar. Niedawno poprosił przyjaciela, żeby nagrał mu kasetę — nie używa płyt CD — z najlepszymi piosenkami Edith Piaf. Przed snem i przy pracy słucha jednak muzyki klasycznej.

***

E. Himitian, Franciszek. Papież ludzi, przeł. M. Pabisiak, Wydawnictwo Literackie 2014.