Jesteś tutaj

Jak ateista z wierzącym

Czy wierzący może swobodnie porozmawiać z ateistą? A czy ateista może czegoś nauczyć się od wierzącego? Okazuje się, że współpraca jest możliwa, a nawet konieczna, co też proponuje w swojej książce pt. Michael Novak, politolog, ekonomista i znakomity teolog amerykański.

Podtytuł tej książki jest dosyć enigmatyczny, a brzmi on: Noc ciemna ateistów i wierzących. Cóż to za noc ciemna? To pojęcie odnosi się bezpośrednio, jak sam autor na to wskazuje, do dzieła Noc ciemna św. Jana od Krzyża, karmelity, w której opisane jest doświadczenie opuszczenia przez Boga, całkowitego poczucia bezradności wobec braku poczucia obecności Stwórcy. Michael Novak, powołując się na jeszcze innych mistyków karmelitańskich (np. św. Teresę z Avila oraz św. Teresę Benedyktę od Krzyża), stwierdza, że noc ciemna towarzyszy zarówno wierzącym, którzy poszukują i wierzą w Boga, jak i ateistom. To fenomenalne stwierdzenie, choć może nie jest nowe, stwarza grunt pod dalszą dyskusję. Boga nikt nie widzi, Bóg „nadaje na zupełnie innych falach”, zatem nie można Go pojąć w całości, bo On wykracza poza to wszystko, co obserwujemy, znamy, widzimy i postrzegamy. Kolejne stwierdzenie, które uderza czytelnika, to uwaga, iż wierzący są w stanie zrozumieć ateistę w jego doświadczeniu niemocy kontaktu z Bogiem, w jego twierdzeniu, że Boga może nie być. Ale okazuje się, że ateista niekoniecznie rozumie wierzącego, co rodzi konflikty.

Michael Novak podejmuje śmiałą dyskusję z kilkoma znanymi na całym świecie ateistami: Dawkinsem, Denettem, Harrisem oraz Heather Mac Donald. Nie jest to dysputa z pozycji człowieka wyżej postawionego, lepszego czy bardziej doświadczonego, ale propozycja porozmawiania o tym, co może być podstawą do dalszego wzajemnego zrozumienia. Autor rozprawia się mimo wszystko z fałszywymi twierdzeniami o wierze, religii oraz samych wierzących. Należy przy tym uzmysłowić sobie, że ateiści, ci wojujący, nie stawiają się na równej pozycji, lecz przybierają postawę: „my – pewni swego zdania, to wy – wierzący – musicie nas przekonać”, co znacznie utrudnia jakiekolwiek rozmowy. Dodatkowym utrudnieniem, na jakie zwraca uwagę Novak, to pogląd, iż wierzący to ludzie głupi, na pewno ograniczeni umysłowo i słabi. Jednakże Novak przez większą część dyskusji odpiera zarzuty wojujących ateistów, nie odwołując się do Boga i religii, lecz bazując wyłącznie na gruncie filozofii, w tym filozofii klasycznej. Argumenty używane obecnie przez ateistów nie są nowe, to ciągle powracające pytanie o sens, o przyszłość, celowość życia ludzkiego i naszej planety. I tutaj także Novak ma wiele do powiedzenia, odwołując się chociażby do Arystotelesa.

 

Zaprezentowana dyskusja jest też dobrym pretekstem do ukazania rozwoju myśli filozoficznej, później myśli również chrześcijańskiej, w tym niezwykle cenionego św. Tomasza z Akwinu. I choć autor zauważa, że od XII wieku wiele się zmieniło, wątpliwości nie będą nigdy rozwiane. Chrześcijaństwo stoi bowiem na dwóch filarach, jak to również usilnie podkreślali ostatni papieże: św. Jan Paweł II czy Benedykt XVI, na rozumie i na wierze. Bez rozumu wiara staje się niebezpiecznym fanatyzmem, z którego zazwyczaj ateiści tworzą bicz na wierzących, zaś bez wiary, rozum zdaje się błądzić po krainie bezsensu, bezcelowości oraz braku nadziei. Bóg, którego nie sposób objąć, bo nie jest podobny do niczego, co znamy, nie jest przedmiotem badań przyrodoznawczych, nie można zatem poszukiwać ścisłego dowodu na istnienie Boga. Można, zdaniem autora, poszukiwać dowodów na to, że świat został przez Boga stworzony, co uczynili już starożytni w swoich słynnych rozumowaniach.