Jesteś tutaj

Jak łowić ludzi dla Boga. Praktyczne wskazówki

Autor: 
Homo Dei

Jezus zwyciężył i pragnie nas obdarzać swoim zwycięstwem, jednak nie chce działać zamiast nas, ale przez nas; chce, byśmy to my, jako Jego apostołowie, łowili ludzi dla królestwa Bożego. Książka stanowi kompendium tematów związanych z tą problematyką.

W otaczającym nas świecie widać wiele niepokojących zjawisk. Nie wystarczy jednak zauważać i opisywać objawy „choroby”. Trzeba przede wszystkim konkretnych wskazań, w jaki sposób działać, aby było lepiej. Jak prowadzić ludzi do przemiany osobistej, która zaowocuje też w życiu społecznym? Jak docierać do serc niewierzących i obojętnych religijnie? Co możemy ulepszyć w naszym świadectwie życia, zaangażowaniu apostolskim, pracy duszpasterskiej? To są bardzo ważne pytania.

Po ludzku wiele sytuacji może nas przerastać, ale na pewno nie przerastają one Wszechmogącego Boga. Jezus zwyciężył i pragnie nas obdarzać swoim zwycięstwem, jednak nie chce działać zamiast nas, ale przez nas; chce, byśmy to my, jako Jego apostołowie, łowili ludzi dla królestwa Bożego. Książka stanowi kompendium tematów związanych z tą problematyką, przydatnych tekstów Pisma Świętego i Magisterium oraz praktycznych wskazówek.

* * *

Zbigniew Lityński, Jak łowić ludzi dla Boga. Praktyczne wskazówki, Wydawnictwo Homo Dei, Kraków 2015, stron 196

_______________________

fragment książki

Wprowadzenie

W otaczającym nas świecie widać wiele niepokojących zja­wisk. W obliczu wielorakich zagrożeń jesteśmy kuszeni do przy­gnębienia i poczucia bezsilności. Nie chodzi jednak o to, byśmy zamykali oczy na wszelkie zło. Struś czuje się bezpieczny, gdy chowa głowę w piasek. Chrześcijanin nie powinien jednak naiw­nie ignorować problemów. 

Z drugiej strony, nie powinniśmy też ulec pokusie koncen­trowania się na złu. Nie wystarczy zauważać i opisywać objawy „choroby”. Trzeba przede wszystkim „terapii” – wskazania, co możemy zrobić, aby było lepiej.

W obliczu różnych problemów często wydaje nam się, że je­steśmy bezradni. Ale to kłamstwo, które wmawia nam kusiciel. On pragnie naszego zniechęcenia, bierności, abyśmy mu nie przeszkadzali.

Po ludzku wiele sytuacji może nas przerastać. Ale na pewno nie przerastają one Wszechmogącego Boga, który wobec naj­większych problemów i trudności nie jest bezsilny. On jest po­tężniejszy niż wszelkie zło świata. Chrześcijanin nigdy nie stoi na przegranej pozycji – oczywiście, o ile ufa Bogu i stara się Go słuchać.

Jezus zwyciężył i pragnie nas obdarzać swoim zwycięstwem. On umarł i zmartwychwstał, zwyciężył śmierć, grzech i szatana. Może dokonać każdego zwycięstwa w każdym człowieku i naro­dzie. Szatan jest wrogiem pokonanym.

Od zagrożeń materialnych i politycznych jeszcze niebezpiecz­niejsze jest to, że wielu ludzi odrzuca Boga i Jego przykazania. Trwa walka o ludzkie dusze. Jezus odkupił wszystkich ludzi, człowiek jednak ma wolną wolę. Niestety, wiele osób robi z niej zły użytek. Bóg szanuje naszą wolność, nie zmusza do nawró­cenia. Pozwala się odrzucić, nawet na całą wieczność. Pan nie chce nikogo potępić i do ostatniej chwili życia daje człowiekowi szansę. Szanuje jednak jego ostateczny wybór. Nie można zbawić kogoś wbrew jego woli. 

A zatem niezwykle ważna jest nasza troska nie tylko o włas-ne zbawienie, ale również o zbawienie innych. Nie da się kogoś zmusić do wiary i posłuszeństwa Bogu. Możemy jednak starać się go pozyskać dla Pana Jezusa. O tym, co możemy robić, na­piszę dalej. A wbrew pozorom możemy dużo – oczywiście nie sami, ale z Bożą pomocą.

Warto zatem zadać sobie pytania: Jak prowadzić ludzi do przemiany osobistej, która zaowocuje też w życiu społecznym? Jak docierać do serc ludzi niewierzących i obojętnych religijnie? Co możemy ulepszyć w naszym świadectwie życia, zaangażowa­niu apostolskim, pracy duszpasterskiej?

To są bardzo ważne pytania. Od znalezienia na nie odpowie­dzi może zależeć zbawienie wielu ludzi, a także przyszłość Polski. Wszystko jest w ręku Boga. Pan jednak nie chce działać zamiast nas, ale przez nas. Z naszej strony zaś potrzeba współpracy z Nim. Dalej pragnę podać praktyczne wskazówki dotyczące tej współpracy.

[...]

3. Jesteś zaproszony do przyjaźni z Bogiem

Potrzeba przemiany serc

W obliczu różnych zagrożeń przeżywamy obawy o przyszłość ojczyzny i naszych rodzin. Budzenie postaw patriotycznych i od­powiedzialności za dobro wspólne jest ważne. Nie osiągniemy jednak zdrowia społecznego bez zdrowia moralnego, a moralne­go bez duchowego. Droga do odnowy społecznej prowadzi przez przemianę osób. 

Potrzeba zatem osobistego nawrócenia – naszego i wielu innych osób. Nie chodzi jednak tylko o zmianę zachowań, ale o przemianę serc. Gdy zmienią się serca, zmienią się zachowa­nia. Trzeba rozbudzać w ludziach wielkie pragnienia.

Pan Jezus rozczarował tych, którzy oczekiwali mesjasza po­litycznego. Żydzi myśleli, że wyzwoli ich z okupacji rzymskiej. Chrystus Pan nie zachęcał jednak swoich uczniów do zdobywa­nia władzy i nie zalecał im walki z nieprzyjaciółmi. Gdy sługa arcykapłana Malchos przyszedł do Ogrójca, aby pojmać Jezusa, św. Piotr obciął mu ucho. Wtedy Pan Jezus uzdrowił Malchosa.

Pierwsi chrześcijanie nie mieli łatwego życia. Byli prześlado­wani, więzieni, zabijani. Nie posiadali władzy świeckiej, ale ich świadectwo życia w Bożej miłości sprawiło, że Kościół się roz­szerzał i jego wpływ rósł. Oni traktowali Boga na serio, a dzięki temu świat się zmienił. Jesteśmy czasem kuszeni, aby ograniczać się do działalności zewnętrznej, a zarazem zaniedbać pracę we­wnętrzną. Mało skuteczne jednak będą wysiłki zmieniania in­nych, gdy nie będziemy zmieniać siebie. Wtedy łatwo możemy dać antyświadectwo, tym bardziej jeśli wpadniemy w pułapkę wrogości i pogardy.

Najlepszym sposobem zdobywania ludzi dla Boga nie jest roz­liczanie innych z ich grzechów, ale robienie osobistego rachunku sumienia i ukazanie atrakcyjności Ewangelii własnym życiem.

Bóg jest najważniejszy 

Dając przykazania na górze Synaj, Pan Bóg mówi: Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! (Wj 20, 3). Jemu zawdzięczamy wszystko. On nie tylko nas stworzył, ale nas w istnieniu pod­trzymuje. Jesteśmy od Niego nieustannie zależni. Staliśmy się niewypłacalnymi dłużnikami, gdyż Pan Jezus odkupił nas swoją drogocenną krwią na krzyżu. A zatem Bogu należy się pierwsze miejsce w naszym życiu.

Bardzo ważne jest zatem, aby poznawać i wypełniać Jego wolę, która jest dla nas najlepsza. Chrystus Pan przyszedł na świat nie po to, aby nas uciemiężyć, ale by pomóc nam przezwyciężyć to, co nas niszczy i oddala od pełni szczęścia i wolności. Boże przykazania są dla nas niczym barierka na balkonie. Chronią nas przed krzywdzeniem siebie i innych. 

Najmądrzejsza rzecz, jaką możemy zrobić, to uznać Jezusa Chrystusa Panem swojego życia. Takie sformułowanie może bu­dzić lęk czy opory psychiczne. Trzeba wyjaśnić, że panowanie Jezusa nie niesie żadnego zagrożenia, gdyż Bóg jest samą miło­ścią. On jest delikatny: Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku (Iz 42, 3).

Bardzo ważne dla nas jest oddanie Panu Jezusowi swojego życia do dyspozycji. Trzeba wyraźnie rozróżnić oddanie się Bogu na własność i oddanie się tylko w opiekę. Widać to na przykładzie powierzenia komuś walizki z wielką sumą pienię­dzy. Czym innym jest oddać ją na własność, a czym innym w opiekę. Oddanie się w opiekę jest łatwe i wygodne. Kosztuje niewiele i specjalnie nie zobowiązuje. Oddanie na własność to zupełnie co innego. To powierzenie Bogu steru swojej łodzi czy kierownicy swego samochodu. W religijności niedojrzałej czę­sto człowiekowi chodzi o to, aby to Bóg pełnił jego wolę. Nie wystarczy wierzyć w istnienie Boga. Wierzyć to prawdziwie Mu ufać i starać się żyć według Jego woli.