Jesteś tutaj

Owoc Bożej obecności

recenzja płyty "Chwała Tobie, Tato"
Autor: 
Maria Bieszczad

„Uwielbienie Boga jest najważniejszą rzeczą, którą człowiek może robić w życiu” – takimi słowami Marcin Ziemniewicz, lider zespołu, opowiada o istocie powołania, które realizuje przez działalność zespołu Kadosz Uwielbienie.

Płyty Tato stoję tu, która powstała wspólnym wysiłkiem profesjonalnych muzyków z obdarowanymi muzycznie amatorami (przez duże A, jak sami o sobie mówią), słucha się naprawdę przyjemnie. Do współpracy przy jej nagrywaniu zostali zaproszeni liczni muzycy. Oprócz trzech małżeństw, stanowiących trzon zespołu, usłyszymy smyczki, instrumenty klawiszowe, sekcję dętą, gitary i bębny oraz gościnnie występujące dzieci muzyków (ostatni utwór).

Na krążku uwagę zwracają przede wszystkim wspaniałe aranżacje poszczególnych utworów. Tytułowa piosenka rozpoczyna się intrygującą wokalizą, do której stopniowo włączają się instrumenty, czyniąc utwór wielowarstwowym muzycznie. Iwona i Marcin Ziemniewiczowie, autorzy muzyki i prawie wszystkich tekstów, podkreślają, że ta płyta to owoc Bożej obecności. I tę obecność słyszy się w utworach. Przyjmuję dziś zbawienie twe czy O Duchu ognia to ujmujące ballady, to osobiste modlitwy, w których może się odnaleźć człowiek chcący nawiązać bliską relację z Bogiem. Na uznanie zasługuje piosenka finałowa Ty jesteś moim Bogiem. Jak na utwór zamykający płytę przystało, wiele się dzieje. Usłyszymy wokalistów z zespołu, dzieci w chórkach, sekcję instrumentów dętych, gitary, dżambę. Piosenka w stylu reggae składa się z kilku zróżnicowanych muzycznie i rytmicznie części i siłą rzeczy nie pozwala słuchaczowi wysiedzieć w miejscu, aż by się chciało, żeby trwała nieco dłużej.

Wyobraźnia wrażliwego słuchacza pragnęłaby zapewne odnaleźć na tej płycie jeszcze większe bogactwo treści i nieco dalej idącą pomysłowość w zakresie linii melodycznych. Niestety nawet znakomita aranżacja nie uratuje piosenki, jeśli ta nie grzeszy oryginalnością melodii. To samo można powiedzieć o tekstach – niektórym z nich brakuje głębi i subtelności, a w miejsce to wkrada się banał. Czy pod tym względem odbiorca odczuje pewien niedosyt zależy najpewniej od odpowiedzi na pytanie o jego osobisty stosunek do przeżywania tego typu muzyki.

+
Tato stoję tu nie jest może perłą wśród płyt o tematyce uwielbieniowej, ale myślę, że zasługuje na wysłuchanie – ma ciekawe, świeże aranżacje, czyste brzmienia, bogatą instrumentację.


Słabym punktem krążka, według mnie, są teksty, od których oczekiwać by można większej lekkości.

Ocena w skali 1-10: 7 punktów.