Jesteś tutaj

Różaniec lekiem na całe zło

Recenzja książki "W jaskini bestii"

Szatan istnieje i jest jak najbardziej prawdziwy, o czym przekonuje w swojej książce W jaskini bestii Arrigio Muscio. Włoski dziennikarz, który przez przypadek, albo raczej przez palec Boży, stał się obserwatorem, a z czasem aktywnym uczestnikiem przy przeprowadzaniu egzorcyzmów, dostąpił tej niezwykłej możliwości, aby porozmawiać z nim, księciem ciemności, twarzą w twarz. No, może niekoniecznie twarzą w twarz, bowiem za każdym razem szatan używał do tego innej twarzy. Twarzy opętanego.

Dziennikarz przytacza swoją własną historię, kiedy krok po kroku wchodził coraz głębiej w, trochę zapomnianą dzisiaj, tematykę egzorcyzmów. Spotkał się z wieloma księżmi-egzorcystami i porównywał ich doświadczenia, zbierając je w jeden obraz tego, jak taki rytuał powinno się przeprowadzać. Z początku posiłkował się jedynie wywiadami, później jeden z księży-egzorcystów zaprosił go do wzięcia udziału w egzorcyzmie jako obserwator. W ten sposób mógł na własne oczy przekonać się, jak taki obrządek wygląda i ile jest w tym wszystkim prawdy, a ile fikcji kinowej, która karmi nas mrożącymi krew w żyłach obrazami ludzi obdarowywanych nagle nadnaturalnymi zdolnościami. Poszedł, zobaczył, a potem opisał to, co widział, a obraz, jaki otrzymał, wygląda następująco:
Szatan istnieje naprawdę. Są co prawda ludzie, którzy umieją świetnie udawać opętanie, gdy w rzeczywistości są po prostu chorzy psychicznie, jednak autor podkreśla, że widział „tego złego” w oczach u opętanej osoby, w zmianach, jakie zachodziły na jej twarzy, a nawet w budowie ciała, które potrafiło się niespodziewanie wydłużać i rozszerzać, a także w brzmieniu głosu. Szatan istnieje i jego największym zwycięstwem jest to, że tak wielu ludzi w niego nie wierzy. Bóg, okej, ale szatan? Przecież nie ma złych duchów, są tylko źli ludzie. Znowu trochę śmierdzi zabobonem. I siarką. No tak, tylko skąd ci źli ludzie się wzięli? Od innych złych ludzi? A tamci skąd się wzięli? I można by to tak ciągnąć w nieskończoność, a raczej skończoność, do momentu, kiedy Ewa zerwała jabłko z drzewo poznania. Ale to tylko taka dygresja. Konkluzja jest taka, że zagrożenie jest realne i ludzie często właśnie przez nieświadomość, przez to negowanie typu: „E, to tylko takie tam gadanie, przecież piekła nie ma”, sami na siebie sprowadzają nieszczęścia.

Autor, opowiadając o ludziach opętanych, jakich spotkał w trakcie odbycia wielu egzorcyzmów, podzielił ich na dwa typy: pierwsi z nich, to ci, na których spadła jakaś klątwa, którzy zostali zaprzedani diabłu przez osobę albo tak skrajnie głupią i naiwną (jak pewna dziewczyna, która magicznymi zaklęciami chciała wyczarować sobie miłość chłopaka) albo skrajnie złą (jak osoby z kręgów wyznawców szatana, które rozmyślnie chciały sprowadzić na kogoś nieszczęścia). Te osoby są poszkodowane, czują się prześladowane, często mają problemy emocjonalne i odczuwają irracjonalny wstręt do wszystkiego, co święte. I te osoby naprawdę pragną się uwolnić, traktują to na poważnie, przestrzegają zaleceń księdza-egzorcysty, modlą się, przystępują do spowiedzi i komunii świętej (jedna dobra spowiedź ma taką samą moc jak jeden egzorcyzm), ogólnie chcą współpracować i dzięki ich wysiłkom udaje im się uwolnić (chłopaka, na którego został rzucony czar, zły duch opuścił po kilku egzorcyzmach).

Są jednak osoby, które trochę chcą, a trochę im się nie chce. Ktoś mógłby spytać, ale jak to, świadomie pragną zaprzedać się demonom? Czy nie wiedzą, że przez to zsyłają na siebie wieczne potępienie? Otóż sprawa jest bardziej złożona. Im po prostu jest wygodniej być opętanym. Szatan, książę kłamstwa, w zamian za zaprzedanie duszy oferuje wiele interesujących udogodnień, na przykład sławę, bogactwo, powodzenie u płci przeciwnej i wiele innych „fajnych” rzeczy. Takiej osobie się powodzi, jest jej w życiu łatwo i lekko, a jak wiadomo, to, co łatwe nie zawsze znaczy to, co właściwe. Jednak szatan nie jest dobry dla złych ludzi, jakby to się mogło pozornie wydawać. Nie rozdaje tych dobrodziejstw ot tak, zawsze ma tym swój interes, a tym interesem jest pogrążenie człowieka, upodlenie go i zniszczenie. On gardzi ludźmi, a tym bardziej gardzi tymi, których udało mu się opętać. Nic nie daje za darmo, za to odbiera wszystko. Całe życie w bogactwie i przyjemnościach jest jednak niczym w porównaniu z całą wiecznością w piekle.