Jesteś tutaj

Sakrament małżeństwa - książka o. Józefa Augustyna SJ

Autor: 
Homo Dei

Sakrament małżeństwa. Mały poradnik dla narzeczonych i młodych małżonków może być ważną pomocą nie tylko dla młodych przygotowujących się do życia w rodzinie, lecz także dla duszpasterzy prowadzących kursy przedmałżeńskie.

Chcesz, by twoje małżeństwo było długie i szczęśliwe? Kilku prostych rad, jak to osiągnąć, udziela znany i ceniony rekolekcjonista o. Józef Augustyn. Zwraca uwagę na podstawowe elementy dobrego i trwałego związku, którego budowanie zaczyna się już w narzeczeństwie. Duże znaczenie w małżeństwie ma też pielęgnowanie przyjaźni i wspólnoty duchowej małżonków, a także świadome rodzicielstwo. Podejmij wyzwanie, jakim jest praca nad swoim związkiem!

Prezentowaną książkę można odczytać jako życzliwą zachętę skierowaną przez Autora do ludzi młodych budujących związki narzeczeńskie i małżeńskie. Jeśli bowiem narzeczeni i małżonkowie nie podejmują systematycznej i ofiarnej pracy nad własnym związkiem, łatwo się on rozpada. Cierpią na tym przede wszystkim dzieci. Autor podkreśla, że budowanie trwałego związku małżeńskiego ma służyć nie tylko samym małżonkom, lecz także ich potomstwu. Dzieci „nie są (...) dodatkiem do małżeństwa – pisze o. Augustyn – ale stanowią integralną część daru i zadania z nim związanego”.

Sakrament małżeństwa. Mały poradnik dla narzeczonych i młodych małżonków może być ważną pomocą nie tylko dla młodych przygotowujących się do życia w rodzinie, lecz także dla duszpasterzy prowadzących kursy przedmałżeńskie. Książeczka ta może być także cennym wsparciem w zajęciach wychowania do życia w rodzinie, prowadzonych w ramach katechezy czy innych zajęć szkolnych.

Znakomity prezent dla narzeczonych i młodych małżonków.

* * *

Józef Augustyn SJ, Sakrament małżeństwa. Mały poradnik dla narzeczonych i młodych małżonków, Wydawnictwo Homo Dei, Kraków 2015, stron 116

[Fragment]

NIE JEST DOBRZE BYĆ SAMEMU – SAMEJ

Pan Bóg rzekł: „Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” […]. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę. A gdy ją przyprowadzał do mężczyzny, mężczyzna powiedział: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z me-go ciała!” (Rdz 2, 18. 22-23).

Nie tylko mężczyźnie niedobrze jest być samemu, kobiecie również źle być samej. Stąd też oboje wzajemnie przyjmują siebie jako pomoc. Kobieta i mężczyzna, wchodząc w związek małżeński, łączą się z osobą płci odmiennej jako różnorzędnym sobie partnerem; tworzą wspólnotę – dom (por. J. Augustyn SJ, Ojcostwo. Aspekty pedagogiczne i duchowe, Wydawnictwo WAM, Kraków 1999, s. 147nn.).

Pomoc, o której mówi Biblia, nie ma charakteru pragmatycznego. To pomoc osobowa, inspirowana wzajemną miłością, troską i gotowością do ofi ar. Każdy związek międzyludzki jest w jakimś sensie świadczeniem sobie wzajemnej pomocy. Im między ludźmi głębsza miłość, tym większa gotowość niesienia pomocy. O jakości wzajemnej pomocy międzyludzkiej decyduje przede wszystkim więź miłości. Zachwyt Adama na widok Ewy jest wyrazem uznania dla Stwórcy, który w kobiecie daje odpowiednią dla niego pomoc.

JAK ZNALEŹĆ ODPOWIEDNIĄ DLA SIEBIE POMOC?

Oto pytanie, przed którym staje wielu męż­czyzn i wiele kobiet. Dla osób, które nie mają większych problemów i czują się pewne siebie, znalezienie kandydata na współmałżonka nie jest problemem. Istnieją jednak ludzie, którym bardzo trudno nawiązać kontakt z płcią od­mienną i dokonać konkretnego wyboru.

Kiedy dziewczyna czy chłopak angażuje się we własne życie, szuka ludzkiego i duchowego wsparcia, zaczyna bardziej w siebie wierzyć, wte­dy kwestia wyboru towarzysza życia okazuje się sprawą o wiele prostszą. Samotny mężczyzna łatwo nieraz zauważa, że wiele kobiet ma ten sam problem; i one bowiem czekają na „odpowied­nią pomoc”. Wystarcza większa wzajemna otwar­tość, zaufanie oraz szczerość, aby odnaleźć tę je­dyną lub tego jedynego i zawrzeć związek „aż do śmierci”.

W szukaniu odpowiedniej dla siebie pomo­cy niezbędna jest świadomość, że Bóg prowa­dzi, „przyprowadza” ludzi ku sobie. I chociaż sa­mi muszą decydować, okazywać sobie zaufanie, zdobywać się na odwagę i szczerość, to jednak powołaniu do małżeństwa towarzyszy łaska bycia prowadzonym do oblubienicy, do oblubieńca.

Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbu­dował najpierw niewiastę, a następnie przyprowa­dziłdo mężczyzny. Rozeznanie powołania do małżeństwa domaga się więc wrażliwości na zna­ki, którymi Bóg prowadzi ludzi ku sobie. Mówiąc o relacjach między chłopakiem a dziewczyną, warto podkreślić dwie ważne cechy: konieczność wzajemnego uznania swojej równości i godności oraz potrzebę uczuciowej wolności wobec siebie.

ODPŁAĆ ŻYCZLIWOŚCIĄ ZA ŻYCZLIWOŚĆ

Święty Jan Paweł II w adhortacji Familia­ris consortio zwraca szczególną uwagę na rów­ność kobiety w stosunku do mężczyzny: „Należy przede wszystkim podkreślić godność i odpo­wiedzialność kobiety, równe godności i odpowie­dzialności mężczyzny. Równość ta realizuje się w szczególności we właściwym małżeństwu i ro­dzinie dawaniu się współmałżonkowi i dawaniu się obojga dzieciom” (Jan Paweł II, Familiaris consortio. Adhortacja o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym, Rzym 1981,nr 22. Dalej: FC). W dalszej części adhorta­cji Papież dodaje: „Prawdziwa miłość małżeńska zakłada i wymaga, aby mężczyzna żywił głęboki szacunek dla równej godności kobiety: «Nie je­steś jej panem – pisze św. Ambroży – lecz mężem, nie służącą otrzymałeś, ale żonę… Odpłać życz­liwością za życzliwość, miłość wynagrodź miło­ścią»” (FC 25). Mąż winien więc kochać swoją żonę „miłością subtelną i mocną zarazem, jaką Chrystus żywi do Kościoła” (FC 25).

Równość kobiet wobec mężczyzn wydaje się oczywista. Jednak wielu mężczyzn – odwołu­jąc się do swojej męskiej siły – jest wewnętrznie przekonanych o wyższości płci męskiej. Owa mę­ska wyższość uwidacznia się szczególnie w sytu­acjach konfliktowych. Mężczyzna często uważa, że kobieta jako pierwsza powinna ustąpić, ulec, poddać się. Równość w godności mężczyzny i kobiety ujawnia się nie tyle w sposobie myśle­nia, ile w codziennym życiu: w odpowiedzialności za rodzinę, w wychowaniu dzieci oraz w za­jęciach związanych z domem. Wielu mężczyzn łatwo usprawiedliwia swój brak zaangażowania w domowe prace zmęczeniem i brakiem czasu, przerzucając niemal cały ciężar prowadzenia domu i wychowania pociech na żonę, także wów­czas, kiedy i ona pracuje zawodowo.

Równości pomiędzy kobietą a mężczyzną nie należy jednak rozumieć jako zacierania rzeczy­wistych różnic i związanych z nimi odpowie­dzialności i zadań. Żadna płeć nie jest uprzywi­lejowana. „Bóg nie faworyzuje mężczyzn, choć wprowadza wyraźne rozróżnienie między ni­mi a kobietami. Te różnice to ich zalety; dzięki nim mężczyzna i kobieta, łącząc się ze sobą, stają się czymś więcej niż tylko sumą swych elemen­tów składowych. Na tych różnicach zasadza się też uzasadniona duma każdej płci. Inność leży u podstaw kreatywności. Myślę, że takie jest na­turalne pragnienie większości mężczyzn i […] kobiet. Nie ulega wątpliwości, że różnice między płciami są ogromne i że w zamiarze Bożym mają takie pozostać i przynosić swoisty owoc” – pisze angielski historyk i dziennikarz Paul Johnson.

Świadomość, że różnice płci są zamierzone przez Boga oraz że są bogactwem, jest dziś szcze­gólnie ważna ze względu na istniejące w naszej cywilizacji tendencje do ich zacierania. Usiłuje się je sprowadzać do różnic biologicznych i do­wodzić, że nie mają większego wpływu na psy­chiczność i duchowość mężczyzn i kobiet.

Próba niwelowania odmienności kobiet i męż­czyzn ma swoje praktyczne przełożenie. Ujaw­nia się ona na przykład w ujednoliceniu ubioru, we wzajemnych relacjach, w wychowaniu dzieci, w formach działalności społecznej czy politycz­nej. „Pozbądźmy się mrzonek o upodabnianiu się mężczyzn do kobiet i kobiet do mężczyzn – ape­luje Paul Johnson. – Męskość i kobiecość to od­rębne rzeczywistości, między którymi nigdy nie da się postawić znaku równości”.

[...]

Jak pisze Jean Lacroix, „cudowna wielkość pełnego wzajemnego wyznania łączącego męż­czyznę i kobietę polega na tym, że jest ono za­zwyczaj z natury płodne, tworzy nowe życie”. Ro­dzicielstwo jest integralną częścią małżeńskiego życia. „Dzięki dziecku – dodaje Jean Lacroix – mężczyzna i kobieta mogą w czymś, co jest po­za nimi, znaleźć wyraz swego związku”. Kiedy w życiu małżonków pojawia się pierwsze dziec­ko, wszyscy stają się rodziną. Powstanie rodziny – jak z kolei zaznacza Jacques Leclercq, belgijski pisarz i teolog – „uświęca w istotny sposób zwią­zek małżeński”. Dzięki dziecku małżonkowie pełniej rozumie­ją, dlaczego są razem. „Małżeństwo i miłość mał­żeńska z natury ukierunkowane są na płodność i wychowanie potomstwa. Dzieci są najwspanialszym darem małżeństwa i w największym stopniu przyczyniają się do dobra samych rodziców” – czytamy w konstytucji Gaudium et spes Soboru Watykańskiego II (nr 50).

DZIECKO DAREM RODZICÓW

Dzieci nie są więc jedynie dodatkiem do miłości małżeńskiej, ale ją budują. To dzięki miłości do dzieci może doskonalić się i rozwijać wzajem­na miłość małżeńska. Ojcowskie i macierzyńskie uczucia sprawiają, że o wiele łatwiej jest małżonkom pokonywać trudności w ich wzajemnej rela­cji. Łaska sakramentu małżeństwa, która wspiera męża i żonę, wiąże się nie tylko z ich wzajemną miłości, ale także z ich miłością do dzieci. Dzięki rodzicielstwu małżeństwo otwiera się na całą ludzkość. Dziecko staje się jej częścią. Wchodzi w jej historię. Fakt ten sprawia, że związek małżeński ma wymiar powszechny. Potomstwo to dar rodziców dla całej ludzkiej wspólnoty. Dzięki temu darowi ludzkość prze­dłuża swoje trwanie. Każde dziecko staje się w ten sposób wkładem rodziców w rozwój całej rodziny ludzkiej.

Syn czy córka, choć są przez rodzinę wycho­wywani, otaczani miłością i opieką, tak napraw­dę nie należą do niej. W okresie młodości będą mieli prawo opuścić rodziców i sami decydować o własnym losie.

W sensie religijnym dziecko należy do Boga, w znaczeniu zaś społecznym – do lokalnej, na­rodowej i ludzkiej wspólnoty. Alphonse d’Heilly pisze: „Przeznaczeniem dziecka nie jest być dla rodziny, ale dzięki niej stać się członkiem Kościo­ła i społeczeństwa. […] Kościół nieustannie mó­wi żyjącym w małżeństwie chrześcijanom: Wasze dzieci będą synami i córkami, które Bóg pokocha i włączy w swoją Rodzinę”.

ZAKOŃCZENIE

Narzeczeństwo, a później małżeństwo są stop­niowym zlewaniem się dwu różnych histo­rii życia w jedną. Biblia mówi: Dlatego to mężczy­zna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym cia­łem (Rdz 2, 24). Stają się jednym ciałem nie tylko w sensie fizycznym, lecz także w sensie emocjo­nalnym i duchowym. Dla małżonków chrześci­jańskich złączenie dwóch odrębnych dotąd hi­storii życia zostaje potwierdzone sakramentalną przysięgą.

W formule przysięgi małżeńskiej: „ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci” możemy odczy­tać podwójne znaczenie. „Aż do śmierci” określa najpierw kres życia ziemskiego jednego z mał­żonków. Ale nie tylko. Owo „aż do śmierci” moż­na także rozumieć znacznie głębiej: aż do cał­kowitego zaparcia się siebie na wzór Chrystusa. Małżonkowie ślubują sobie bowiem taką miłość, jaką Chrystus umiłował swój Kościół.

Zakończmy nasze rozważania gorącą zachętą św. Pawła Apostoła skierowaną do małżonków, która oddaje istotę sakramentu małżeństwa: Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Cia­ła. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim. Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwaleb­ny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężo­wie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłu­je. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnu­je, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem”. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w od­niesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj również każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męża (Ef 5, 21-33).

SPIS TREŚCI

OD WYDAWCY
NARZECZEŃSTWO SZKOŁĄ ŻYCIA
Nie jest dobrze być samemu – samej
Jak znaleźć odpowiednią dla siebie pomoc?
Odpłać życzliwością za życzliwość
Rola narzeczeństwa w przygotowaniu do rodzicielstwa
Wzajemne poznanie swoich problemów
Małżeństwo i rodzicielstwo ludzi zranionych
Wspólnie zadawane sobie pytania
Wzajemne werbalizowanie problemów
Otwarcie na skuteczną pomoc
Granice wzajemnej szczerości
Niewystarczalność fascynacji emocjonalnej
Podstawowy błąd wielu narzeczeńskich par
Duch nieprawdy
Sztuka wzajemnej szczerości, otwartości i przebaczenia
Unikanie „sztucznych miejsc”
Uznać pierwszy błąd, by nie popełniać kolejnych

DOJRZEWANIE DO BEZINTERESOWNEJ MIŁOŚCI

Chwile samotności
Gratyfikacja w małżeństwie nie jest towarem konsumpcyjnym
Błogosławione owoce trudu trwania w ciszy
W milczeniu i ciszy serce spontanicznie podąża do źródła
Chwile milczenia i ciszy lekarstwem na niepokój
Tylko miłość usprawiedliwia dawanie życia
Konsekwencje braku rodzicielskiej bezinteresowności
Szkoła bezinteresownej miłości

BUDOWANIE RELACJI MAŁŻEŃSKICH

Sztuka rezygnacji z własnych upodobań
Wzajemny szacunek
Odpowiedzialność za wspólne obowiązki

PRZYJAŹŃ W ŻYCIU NARZECZEŃSKIM I MAŁŻEŃSKIM

Przyjaźń zasadniczym elementem życia
Wzajemne dopełnianie się miłości i przyjaźni
Przyjaźń szkołą wzajemnej wolności
Przyjaźń lekarstwem na zazdrość
Wspólnota duchowa a wspólne praktyki religijne
Istota wspólnoty duchowej w małżeństwie
Wzajemne zaufanie i pełna szczerość
Każdy odpowiada sam przed własnym sumieniem
Przyjaźń szkołą lojalności w chwilach trudnych
Przyjaźń szkołą lojalności wobec dzieci
Odwaga bliskości
Relacje ojca z synem

ŚWIADOME RODZICIELSTWO

Dziecko darem rodziców
Dziecko – żywe odbicie miłości
Świadome ojcostwo i macierzyństwo
Czas ofiarowany sobie
Pełna wspólna rodzicielska zgoda
Rodzicielski trud

ZAKOŃCZENIE