Jesteś tutaj

Z polecenia Babci

Książka szczególnie dla tych, którzy nie obawiają się mentalnej zamiany warunków hotelowych na pełną wilgoci lepiankę kształtującą w nas, nie namiastkę, a pełnię człowieczeństwa.

Kwiaty na stepie. Pamiętnik z zesłania dzięki temu, że napisane w formie pamiętnika, pozwoliły mi na tymczasową zmianę tożsamości. Osadzona byłam w strasznych warunkach - widziałam śmierć z bliska, wygłodzona sięgałam po jedzenie przeznaczone dla świń, doświadczałam pięćdziesięciostopniowego mrozu i pięćdziesięciostopniowej spiekoty. Mam z tego okresu wspaniałe wspomnienia poza tylko jedną smutną myślą. Żyjemy dziś w warunkach przypominających wnętrze pięciogwiazdkowego hotelu. I dlatego nie umiemy żyć.

Książka jest wspomnieniem młodych lat autorki, Barbary Piotrowskiej-Dubik, które przypadły na czas II wojny światowej. Wraz z matką i dwoma młodszymi braćmi w 1940 r. zostaje zesłana, w wieku dwunastu lat, na Sybir. Na rozległych stepach, pod kuratelą sowieckiego okupanta doświadcza wraz z rodzeństwem rzeczywistości, której nie wyśniła nawet w największych koszmarach. Ich dziecięce „zabawy” ograniczają się do wędrówki po opał, dźwigania ciężkich worków suchego łajna, „często tak wielkich, że większych od nas”. Szybko więc osiąga dojrzałość, którą wymuszają warunki panujące w sowieckim sowchozie - praca przy karmieniu i pilnowaniu świń czy wielogodzinne wędrówki po żywność w zamian za oddaną odzież. Jej ducha i ciało hartują niewyobrażalnie trudne warunki pogodowe. Doświadcza odmrożonych palców i licznych chorób spowodowanych wyziębieniem organizmu i niedbaniem o higienę.

Pomimo warunków, w jakich żyje, ani na chwilę nie zapomina o prawdach życiowych, jakie rodzice zdążyli jej przekazać. „Bóg, drugi człowiek, rodzina byli w naszym życiu na właściwym miejscu”. Pokazuje swoją postawą, że można cierpieć z godnością, a przede wszystkim z nadzieją, która nadaje sens tym cierpieniom. Ciężkie warunki wcale nie tłumią w niej dobrych postaw - przeciwnie - przynaglają do szukania „kwiatów na stepie”. Na przekór wszystkiemu, wciąż żyje nadzieją na ocalenie i szczęśliwy powrót do rodzinnego Poznania. Dodaje wiary i otuchy tym, którzy nie radzą sobie w warunkach, jakim przyszło im żyć. Niewzruszona okrucieństwami staje się pedagogiem życia dla pobliskich rodzin - „Musimy wszyscy czekać na rozwiązanie wielkich problemów światowych. Musimy żyć dniem dzisiejszym. Rozumiecie? Liczy się tylko teraz”.

Myli się więc ten, kto myśli, że to kolejna skupiona tylko na tragizmie, okrucieństwach i szykanowaniach Polaków książka. Autorka wsadza kij w mrowisko. Dziecięcy optymizm, zdolność do zachwytu, odwaga, by śnić i marzyć w każdym położeniu zalewa kartki pamiętnika. Bohaterka nie ukrywa, że źródłem wewnętrznego światła jest jej wiara w Boga. To właśnie On jest dla niej oparciem w czasach największych życiowych huraganów. To On, znając pragnienia jej serca, stawia na jej drodze ludzi, którzy doprowadzają ją do wolności. To dzięki Niemu odnajduje sens sześcioletniej tułaczki na obcej ziemi. "To nie był czas zmarnowanej młodości. Tam zrozumieliśmy wartość człowieczeństwa, odkryliśmy tajemnicę życia wspólnotowego i poznaliśmy, jakim skarbem jest wolność. Wszystko, co polskie było dobre, piękne, święte(…)"

Barbara Piotrowska-Dubik prowadziła pamiętnik przez sześć lat wygnania (z obawy przed represjami część notatek zniszczyła jeszcze w Rosji). Jej zdolność do pisania w sposób niezwykle obrazowy pozwala na towarzyszenie jej w czasie zsyłki, a także po powrocie na ojczyznę. Dowiadujemy się więc, jakim jest człowiekiem na wolności.

Kto oczekuje od tej książki wirtuozerii słownej, raczej się zawiedzie. Piotrowska-Dubik ze względu na swój wiek (trafiła do sowchozu w wieku 12 lat) nie waży słów. Prostota i nacechowanie emocjonalne charakteryzują sposób jej narracji. Bodźcem powrotu do przeszłości i spisania tej przejmującej historii były liczne prośby ze strony jej wnuków. „Babuniu, opowiadaj o stepie, wielbłądach, lepiankach, zachodach słońca i groźnych buranach, o tym, jak byłaś głodna. Ty na pewno jeszcze więcej pamiętasz...”

Barbara Piotrowska-Dubik, historią swojego niełatwego życia, odkryła we mnie potrzebę walki i powzięcia trudu. Rozpaliła zagłuszone pragnienie poświęcenia się dobrej sprawie, kosztem potu i licznych niewygód. Zadała mnóstwo trudnych pytań, przy tym wytykając niewdzięczność dla tego, co mam, a co traktowałam za oczywiste. Polecam ją szczególnie tym, którzy nie obawiają się mentalnej zamiany warunków hotelowych na pełną wilgoci lepiankę kształtującą w nas, nie namiastkę, a pełnię człowieczeństwa.