Jesteś tutaj

Choroba, która uzdrawia

recenzja filmu "Listy do Boga"
Autor:

Ciągle mówi się o tym, że potrzeba nam dobrego, wartościowego kina. Takiego, który nie epatuje przemocą, seksem oraz wulgarnością. Potrzeba nam kina, opowiadającego historie bohaterów na miarę naszych czasów. Bez nadmiernego patosu, ale z jasnym wyborem tego, co dobre. Listy do Boga bez wątpienia są tego rodzaju filmem.

Gdybym chciała poszukać kategorii dla tego filmu, odstawiłabym go na półkę z napisem „chrześcijańskie kino familijne”. Bardzo nie lubię pienia i zachwytu nad podobnymi filmami (głównie produkcji amerykańskiej, pod egidą kościołów protestanckich), które co jakiś czas wchodzą do kin. Wierzący chętnie oglądają filmy, w których mowa o Bogu, ale wielokrotnie tego typu produkcje są – jakby powiedział mój przyjaciel – łopatologiczne. Ja dodałabym, że mało przekonujące lub przekonujące przekonanych. Rozumiem jednak, że przedstawienie na ekranie czyjejś wiary, procesu nawrócenia, czysto duchowych przeżyć, to niezwykle trudne zadanie. W Listach do Boga w większości udało się osiągnąć zamierzony cel – opowiedzieć historię śmiertelnie chorego chłopca, który swoją postawą przyciąga innych do Boga.

Fabuła filmu opowiada o dziecku wybranym do szczególnej roli. Ośmioletni Tyler śmiertelnie choruje, ale jego choroba w pewien sposób leczy innych. To on jest tym, który pociesza, umie się radować z najdrobniejszych rzeczy, a przede wszystkim potrafi kochać. Codziennie pisze listy do Boga, by podzielić się z Nim swoimi przeżyciami. Następnie wkłada je w kopertę, adresuje i wrzuca do skrzynki przed domem. Listy wybiera listonosz, by móc je potem cisnąć w kąt. Oczywiście do czasu, bo, jak się okazuje, listy ostatecznie zostają dostarczone pod właściwy adres.

Listy do Boga nie należy do filmów tworzonych po to, by zostawić widzów w przeświadczeniu, że choroba ma oznaczać przegraną. Rak, zajmujący po kolei zdrowe komórki Tylera, jest chyba jedynym negatywnym bohaterem tego filmu. Wszyscy inni, choć pogubieni lub nieumiejący pogodzić się ze swoim doświadczeniem, zdają się zmierzać w jednym kierunku. Po drodze upadają, wątpią i po ludzku boją się tego, co ma nadejść, ale nigdy ostatecznie nie rezygnują.

Choć widok chorego dziecka stawia przed nami setki pytań o sens cierpienia, to film pokazuje, że z wielkiego bólu może powstać jeszcze większe dobro. To lekcja dla nas wszystkich, byśmy mogli się uzdrowić nasze chore wyobrażenie Boga.

Polecam i upraszam, by nie wstydzić się łez podczas projekcji.

Aha, dużo lepiej ogląda się film, wiedząc, że został oparty na prawdziwej historii.

Anne Marie Boskovich "Everything is Beautiful". Utwór z fragmentami filmu Listy do Boga

* * *

Listy do Boga, reżyseria David Nixon, występują: Tanner Maguire, Michael Bolten, rok prod. 2010, czas 110 minut, lektor: polski, napisy: polskie. E-lite Distribution