Jesteś tutaj

Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu

Autor: 
Homo Dei

Nawiedzenia są propozycją medytacji podczas adoracji Najświętszego Sakramentu na każdy dzień miesiąca. Są one wyrazem ogromnej miłości, jaką św. Alfons darzył Najświętszy Sakrament. 

Nowe, eleganckie wydanie w twardej oprawie i poręcznym formacie, dzięki czemu można mieć tą książeczkę zawsze przy sobie.

Dodatkowo w tym wydaniu wybór pieśni eucharystycznych.

Nawiedzenia są propozycją medytacji podczas adoracji Najświętszego Sakramentu na każdy dzień miesiąca. Są one wyrazem ogromnej miłości, jaką św. Alfons darzył Najświętszy Sakrament. Miłość ta była wyrazem tego, co można nazwać „geniuszem świętych”. Św. Alfons długie godziny spędzał na adoracji Najświętszego Sakramentu i każdemu gorąco ją polecał. Tam też uczył się tej cudownej prawdy: „Bóg oszalał z miłości do człowieka i przez niego pragnie być kochanym”. Święci są mistrzami w przeżywaniu codzienności tak, by jeszcze bardziej miłować Boga. A szkoła, w której nauczyli się tej sztuki, znajduje się przed Najświętszym Sakramentem. Bez wątpienia Nawiedzenia są pomocą w modlitwie przed Najświętszym Sakramentem – szkole miłowania Boga w codzienności.

Św. Alfons Maria de Liguori (1696–1787), będąc uznanym adwokatem, po przegranym procesie sądowym wstępuje do seminarium i w 1726 roku przyjmuje święcenia kapłańskie. W Neapolu pracuje wśród ludzi ubogich i prostych, do których inni kapłani nie docierali. Takich ludzi spotkał również w wioskach koło Neapolu. Z myślą o nich założył Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela (redemptoryści), któremu powierzył misję głoszenia Ewangelii najbardziej opuszczonym. W 1762 roku został biskupem diecezji Sant’ Agata dei Goti. Papież Pius IX ogłosił go doktorem Kościoła, a Pius XII patronem spowiedników i moralistów.

* * *

Św. Alfons de Liguori, Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu, Wydawnictwo Homo Dei, Kraków 2015, stron 240

 

Fragment książki

WPROWADZENIE

„Wiara święta poucza, a my jesteśmy zobowią­zani w to wierzyć, że w Hostii konsekrowanej jest pod postacią chleba realnie obecny Jezus Chry­stus. Trzeba jednak, byśmy równocześnie pamię­tali, że jest On obecny na naszych ołtarzach jakby na tronie miłości, jaką nas darzy, chcąc dniem i nocą przebywać ukryty wśród nas. (…) Niech ci zatem nie będzie żal rozpocząć od siebie. (…) A gdy się zmęczysz rozmową z ludźmi, zatrzy­maj się już od dzisiaj na przyszłość, przez pewien czas, przynajmniej przez pół godziny lub chociaż kwadrans, w jakimś kościele, w obecności Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie” . Tak pisał autor Nawiedzeń w swoich pismach asce­tycznych, starając się nakłonić każdego do adora­cji Najświętszego Sakramentu – źródła życia, siły i miłości do Boga i do człowieka.

Nawiedzenia są propozycją medytacji pod­czas adoracji Najświętszego Sakramentu na każdy dzień miesiąca. Nie są one pisane nauko­wym, akademickim językiem. Nie pretendują do bycia teologicznym wykładem. Są raczej wyrazem ogromnej miłości, jaką św. Alfons darzył Naj­świętszy Sakrament. Miłość ta była tak ogromna i bezkompromisowa nie tylko dlatego, że wypły­wała z serca neapolitańczyka, pełnego ciepła, en­tuzjazmu i radości. Była ona przede wszystkim wyrazem tego, co można by nazwać „geniuszem świętych”. Święci potrafią doskonale przeżywać codzienność tak, iż każda chwila, każda sytuacja, każda spotkana osoba stają się dla nich okazją, by jeszcze bardziej miłować Boga. Święci są tak „wybredni”, że nie zadowalają się przeciętnością i szarzyzną życia. Oni potrafią swoje życie prze­żywać jako Boże arcydzieło. Wszystko, co ich spotyka, jest odczytywane jako wyraz Bożego obdarowania. Są mistrzami codzienności i opty­mizmu. Nie pozwalają na to, by przygłuszyła ich „logika tego świata”. Idą przez życie, zostawiając po sobie „promienny szlak”. Prowadzą innych do Boga, bo sami nie pragnęli niczego prócz Boga. A szkoła, w której nauczyli się tej sztuki, znajduje się przed Najświętszym Sakramentem. 

Św. Alfons długie godziny spędzał na adora­cji Najświętszego Sakramentu i każdemu gorąco to polecał. Tam odnawiało się jego oddanie Bogu i tam znajdował siłę do pokonywania trudności. Tam zakochiwał się na nowo w Bogu i zanurzał w bezmiar Bożej miłości. Tam też nauczył się tej cudownej prawdy: „Bóg oszalał z miłości do człowieka i przez niego pragnie być kochanym”. Bez wątpienia Nawiedzenia są takim „promien­nym szlakiem”, jaki pozostawił po sobie. Ta mała książeczka jest swego rodzaju perłą duchowości w chrześcijańskiej literaturze. Odkryć ją mogą tyl­ko ci, którzy zakochani są w Bogu, którzy przystę­pują do Niego w pokorze i otwartości serca. Nie ma tu ludzkiej mądrości, zimnej retoryki i sloga­nów. To miłość wypływająca z serca świętego czło­wieka wyraziła się na jej kartach. Ta miłość pobu­dzała też św. Alfonsa do mówienia innym: Dio vi ama, amatelo! (Bóg was kocha, kochajcie Go!).

Niech te medytacje staną się dla wszystkich, którzy po nie sięgną, okazją do otwarcia się na uprzedzającą miłość Boga. Niech odczucie tej miłości, jaka rodzi się podczas spotkanie Boga z człowiekiem, zaowocuje w ich życiu. 

Piotr Chyła CSsR

(...)

VIII PAN JEZUS OCZEKUJE NASZYCH ODWIEDZIN

Modlitwa wstępna (s. 11)

Rozważanie

Do każdej osoby nawiedzającej Jezusa w Naj­świętszym Sakramencie przemawia On tymi słowami: Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i przyjdź! (Pnp 2, 10). Duszo, która Mnie nawie­dzasz, powstań, podnieś się ze swej nędzy, bo Ja tu jestem po to, by cię moimi łaskami wzbogacić. Pospiesz się, stań przy Mnie blisko, nie obawiaj się mojego Majestatu, który przecież tak uniżyłem w tym Sakramencie, aby ci odjąć bojaźń, a na­pełnić cię ufnością. Już nie jesteś w nieprzyjaźni ze Mną, lecz jesteś moją przyjaciółką, bo ty Mnie kochasz i Ja ciebie miłuję. Piękna moja – to moja łaska taką cię uczyniła. Przyjdź, rzuć się w moje objęcia i proś, o co chcesz, z wielką ufnością.

Ten wielki Król chwały – mówi św. Teresa – przybrał w Najświętszym Sakramencie postać chleba i ukrył swój majestat, chcąc nam dodać od­wagi, byśmy z większą ufnością mogli się zbliżyć do Jego Boskiego serca. 

Idźmy więc do Jezusa z wielką ufnością i mi­łością, łączmy się z Nim i prośmy Go o łaski. Jakąż radością powinna być dla mnie świadomość, że znajduję się przed Tobą, o Słowo Przedwieczne, któreś stało się człowiekiem i dla mnie pozostało w Najświętszym Sakramencie. Ty jesteś moim Bo­giem, niezmierzonym majestatem, nieskończoną dobrocią, i tak wielkim darzysz mnie uczuciem. 

Dusze miłujące Boga, gdziekolwiek się znaj­dujecie, w niebie czy na ziemi, miłujcie Go rów­nież i za mnie. Maryjo, Matko moja, dopomóż mi, abym Go kochał. A Ty, najukochańszy Panie, spraw, aby moje serce należało do Ciebie. Bądź całkowicie Panem mojej woli, weź mnie całego na swoją własność. Oddaję Ci zupełnie mój umysł, by zawsze rozważał Twą dobroć. Oddaję Ci tak­że moje ciało, aby mi pomogło podobać się Tobie. Poświęcam Ci moją duszę, aby całkowicie należa­ła do Ciebie. Pragnąłbym, o mój Umiłowany, aby wszyscy ludzie poznali delikatność Twojej wzglę­dem nich miłości, by tylko po to żyli, aby Ci cześć oddawać i sprawiać Ci radość, jak tego pragniesz i na to zasługujesz. 

Obym przynajmniej ja żył rozmiłowany w Two­jej nieskończonej piękności. Pragnę od dzisiaj uczy­nić wszystko, co tylko możliwe, by się Tobie podo­bać. Postanawiam wyrzec się tego wszystkiego, co nie jest zgodne z Twoją wolą. Choćby mnie to wiele kosztowało, gotów jestem wszystko utracić, nawet życie. Będę szczęśliwy, gdy ze wszystkiego zrezygnu­ję, aby Ciebie pozyskać, mój Boże, mój skarbie, miło­ści moja, moje wszystko. 

Jezu mój, przyjmij mnie całego, niech się stanę Twoją zupełną własnością! 

Komunia duchowa (s. 13)

Pozdrowienie Matki Bożej

Niech przyjdzie do mnie każdy, kto jest niedo­świadczony (Prz 9, 16).

Maryja wzywa wszystkie dzieci, które po­trzebują matki, aby się do Niej uciekały, jako do Matki ze wszystkich matek najlitościwszej. Miłość wszystkich matek jest jedynie cieniem w porównaniu z miłością, jaką otacza nas Maryja – mówi pewien czciciel Matki Bożej. 

Matko moja, Matko mojej duszy, która mnie miłujesz i pragniesz mojego zbawienia jak nikt bardziej po Bogu, okaż się Matką! 

Matko moja, spraw, bym zawsze o Tobie pa­miętał.

Modlitwa św. Bernarda

O słodka, wielka i ponad wszystko umiłowa­na Maryjo, nie można nawet wymówić Twoje­go imienia, by serce nie zapłonęło miłością ku Tobie. Wszyscy, którzy Cię kochają, skoro tyl­ko pomyślą o Tobie, jeszcze większą zapalają się miłością. Wspomagaj, święta Pani, naszą słabość. Któż może godniej orędować za nami u Pana na­szego Jezusa Chrystusa, jeśli nie Ty, która cieszysz się bezpośrednio Jego najsłodszą obecnością? Wstawiaj się, Pani, za nami, gdyż Syn Twój wysłu­cha Cię i otrzymasz wszystko, o co Cię prosimy. 

Matko moja, spraw, bym zawsze o Tobie pa­miętał! 

Modlitwa św. Alfonsa (s. 15)