Jesteś tutaj

Europa prawem, nie towarem

hipsterrecenzja książki "Lemingi. Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków"
Autor:

Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków to aktywiści, dlatego regularnie hejtują fashystowskiego Kaczafiego, zbierają lajki na płaczące pod baobabem pandy w Afryce oraz wrzucają na fejunia selfie ze swojego zwariowanego życia w korpo.

Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków kochają Europę. Są Europą bardziej niż ona sama. W imię paradygmatu wspólnoty pracują na 18-godzinnych zmianach w (najpewniej zagranicznych) korpo, by przyczyniać się do rozkwitu Unii Europejskiej. Ubierają się w trendi rurki, twarze chowają za rajbanami, a do swojego outsourcingowego kolektywu przyjeżdżają holenderką, w myśl ekoidei. W czasie brunch time’u, bo przecież nie śniadania, zajadają się wegańskimi kiełkami sushi, przygryzając sałatką z tofu i ciecierzycy. Wieczorami wpadają czasem do modnego klubu na piwerko ze sprajtem.

Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków nie mają łatwego życia. Polski katofashysm i wąsate janusze z podkarpacia to szejm dla całej Europy, dlatego w imię obrony humanistycznych, neutralnych światopoglądowo wartości chcą ratować Unię Europejską przed cebulo z polskiej wsi. Najpierw jednak muszą odsunąć PiS od władzy, bo Kaczafi sieje nienawiść i odgraża się patriotyzmem. Z troski o rząd chcą oddać 1% podatku na państwo, tylko nie znają KRS-u, a na listach wyborczych zakreślają emotikonką, bo przecież nie krzyżem, wszystkich kandydatów z PO, prawie jak jakaś wielodzietna rodzina z podkarpacia. Fashysm nie przejdzie!!!111

Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków są aktywistami. Bronią praw najbardziej prześladowanych, a zwłaszcza tych, którym wmówiono, że szczęście może być domeną katofashystów. Reprezentują nowoczesną Europę w całej jej różnorodności: kolega gej, frendziara feministka, weganka, stażysta hurraeuroptymista. Ważną postacią jest także humanistyczny guru – barista z pobliskiego Starbunia, który wyjaśnia przyjaciołom, co mają myśleć na bieżące tematy. Jest jeszcze Andrzej z Tarnowa – ale on się nie liczy, bo to typowy wąsaty janusz z podkarpacia, który zalatuje cebulo i pożera świnioosoby.

Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków wierzą, ale tak ironicznie, bo przecież wierzenie to churching, w potęgę social mediów, dlatego regularnie hejtują fashystowskiego Kaczafiego, zbierają lajki na płaczące pod baobabem pandy w Afryce oraz wrzucają na fejunia selfie ze swojego zwariowanego życia w korpo. Ich głównym celem jest jednak walka z mentalnym podkarpaciem oraz szeroko rozumiane uświadamianie społeczeństwa. Gdyby nie darmowe nadgodziny na rzecz realizacji planu sprzedażowego zapewne prowadziliby edukacyjne wykłady z genderu i weganizmu.

Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków co jakiś czas wyjeżdżają do małych ośrodków po słoiki, bo przecież zarabianie na dostatnie życie to neoliberalne nawyki, które kompromitują europejską ideę równouprawnienia. W przerwach na frappucino prowadzą dyskurs o książkach, których nie przeczytali, bo przecież żeby się o czymś wypowiadać, nie trzeba tego znać. Ich ulubionym pisarzem jest Paulo Coelho, którego cytują przy każdej możliwej sposobności. Są bardzo czujni – strofują się wzajemnie za każdym razem, jeśli ktokolwiek naruszy lemingową normatywność.

Lemingi to zbiór opowiadań, choć raczej należałoby powiedzieć – dyskursów, wyjętych prosto z życia młodych, wykształconych i z wielkich ośrodków. To bardzo sugestywny, przezabawny, w choooy przerysowany i pełen absurdu opis korpospołeczności, która za wszelką cenę chce do Europy, na każdym kroku samokontrolując swój stopień poprawności europejskiej. Ten kolektywny pamiętnik polecam czytać ironicznie i dla beki, a swoją lekturę rozpocząć od odciśniętego na okładce kubka z kawą. Na pewno to sojowe latte ze Starbunia.

Pamiętajcie – lektura prawem, nie towarem! Polecam!!!1111

Lajkujcie też lemingowego fejunia.

***

Lemingi. Młodzi, wykształceni i z wielkich ośrodków, red. Jerzy A. Krakowski, Fronda, Warszawa 2014.