Jesteś tutaj

Gdzie jesteś, książę?

recenzja książki "Jak znaleźć księcia z bajki w stawie pełnym ropuchów?"
Autor:

Poradnik o szukaniu księcia napisany przez mężczyznę? Chyba żart. A może i nie? Może to publikacja całkiem serio? Męski głos w kobiecym poszukiwaniu wybranka życia może przecież okazać się niezwykle użyteczny.

Z reguły dość sceptycznie podchodzę do poradników wszystkowiedzących autorytetów. Mam wrażenie, że moje doświadczenie, sposób myślenia i osobowość wymykają się w znacznej mierze podręcznikowym przykładom. Powiedzieć może to zresztą każdy, bo nie sposób opisać człowieka w nawet kilkutysięcznostronicowym tomiszczu. Jesteśmy wyjątkowi, niebywali, co więcej, zmieniamy się z dnia na dzień. Jesteśmy zupełnie różni, a to sprawia, że tworzymy jako społeczeństwo wielobarwną mozaikę. Podstawą, klejem między szkiełkami są relacje międzyludzkie. Od początku świata tak to już jest wymyślone, że elementy mozaiki najbliższe sobie mają odmienną płeć. „Kobietą i mężczyzną ich stworzył”, choć niektórzy uważają, że nie stworzył, a sprowadził na Ziemię – kobiety z Wenus, a mężczyzn z Marsa. Lubię bardzo to międzyplanetarne porównanie. Cechuje nie tylko istotę odmiennych płci, ale także wskazuje na kosmiczne odległości, które należy pokonywać, by do siebie dotrzeć.

Kenneth Ryan na co dzień jest mężem, ojcem nastoletnich córek oraz… weterynarzem. Wyuczona profesja nie wpływa znacząco na kształt książki, może jedynie pomaga autorowi pisać w sposób naturalny, bez psychologicznych zawijasów czy akademickich wywodów ex catedra. Autor posługuje się prostym językiem, stosuje metafory wzięte z codziennego życia, by trafić do wybranego przez siebie targetu. A targetem lekturowym są dziewczyny i kobiety, które chciałby realizować się w małżeństwie, a najpierw wybrać odpowiedniego do realizacji marzenia partnera. Korzystając, nieco przekornie, z baśni o zaklętym w żabie księciu, konsekwentnie tłumaczy, że w życiu nie ma jasnej granicy między księciem i ropuchem, słowem: każdy książę ma w sobie coś z ropucha, a każdy ropuch coś z księcia. Chodzi o proporcje. Jeśli procent zropuszenia jest niski, są duże szanse, że książę zatriumfuje w swej ksiąskości. Jeśli natomiast już na pierwszy rzut oka widać na osobniku brodawki (wcale nie skórne), trzeba jak najszybciej uciekać. Autor podpowiada także, jak skutecznie przeprowadzić test wykrywający ropuchy.

W książce znaleźć można wiele ciekawych spostrzeżeń odnotowanych z męskiego punktu widzenia. Każda kobieta, która chce się związać z mężczyzną na poważnie, powinna zainteresować się tymi uwagami, jeśli sama nie chce wyjść na ignorantkę, czyli ropuchę. Tak, kobiety mogą być równie zropuszałe i toksyczne co faceci. Autor kieruje swoje słowa raczej do dziewczyn, które pracują nad sobą i dążą do bycia księżniczką. I wcale tutaj nie chodzi o piękno zewnętrzne, długie blond włosy i gorsety, ale o sprawę najważniejszą – bycie wartościową dla siebie samej i dla innych.

Autor przedstawia bardzo niemodne i radykalne poglądy m.in. na temat czystości przedmałżeńskiej. W Polsce może nie jest tak źle, ale książka oryginalnie ukazała się w Stanach Zjednoczonych, w których to 50% młodzieży szkolnej ma za sobą swój pierwszy raz, a nawet 80% par ze środowisk chrześcijańskich współżyje ze sobą przed ślubem. Czy ta książka jest kierowana zatem praktycznie do garstki osób? Nie. Odnajdą w niej podpowiedzi także dziewczyny, które pobłądziły w szukaniu miłości i być może dzięki tej lekturze uchronią się od kolejnych zranień.

Co jeszcze kobiety i dziewczyny mogą znaleźć w tym poradniku? Na pewno wiele cennych rad, jak rozmawiać z mężczyznami i co robić, żeby nie dać się zmanipulować facetom. Autor nie ukrywa, że mężczyźni myślą często o seksie i będą szukali sposobności, by te myśli zaspokoić. Niestety czasem kosztem naiwności czy uległości płci pięknej. Podkreśla co pewien czas dwa istotne fakty. Po pierwsze, że w każdym i każdej z nas drzemie ogromna seksualna potrzeba, a jeśli któraś z pań uzna, że to jej nie dotyczy, może się mocno sparzyć. Druga rzecz dotyczy natomiast samotnych, czujących się nieatrakcyjnie dziewczyn, które gotowe są do podjęcia desperackich kroków, by choć na chwilę zagłuszyć swój ból. Jak pokazują przykłady, nawet bardzo wykształcone kobiety zdają się działać zupełnie irracjonalnie. Autor analizuje szereg innych problemów związanych z relacjami damsko-męskimi. Naświetla brutalną prawdę o pornografii czy rozwodach, a wszystko to pisze dla przestrogi.

Książka to głos rozsądku, który gwałtownie cichnie, gdy podczas romantycznego wieczoru zgaśnie światło w pokoju. Choć wyciszony, zostaje punktem odniesienia, alarmującym zawczasu o konsekwencjach pewnych wyborów.

Lekturę polecam wszystkim dziewczynom, kobietkom i paniom, by mogły lepiej poznać męski punkt widzenia i by zawsze brały go pod uwagę, gdy umawiają się na randkę z – mam nadzieję – właściwymi kandydatami.

***

Kenneth Ryan, Jak znaleźć księcia z bajki w stawie pełnym ropuchów?, przeł. J. Przybyłowska, Oficyna Wydawnicza VOCATIO, Warszawa 2015.